piątek, 9 listopada 2018

Wiarygodność Biblii a wiara w Boga część 3

<<-- Przejdź do części 1

Dzieje apostolskie i dziennik podróży św. Łukasza


Na potwierdzenie tezy o kompilacyjnym charakterze Pisma świętego przytoczymy kolejną księgę Nowego Testamentu, czyli Dzieje apostolskie. Uważny czytelnik spostrzeże, że mamy w niej dwie narracje. Raz autor używa normalnej narracji typu „święty Paweł udał się do miasta”, a raz używa narracji bezpośredniej: „udaliśmy się do miasta”. Tak to wygląda, jakby autor do swojego dzieła włączył po prostu dziennik podróży św. Łukasza i w tych miejscach, gdzie towarzyszy on św. Pawłowi wykorzystuje obszerne fragmenty jego dziennika. Tę odrębną grupę narracyjną znajdziemy w następujących miejscach: Dz 16,10-17; Dz 20,5-21,18 i Dz 27,1-28.

Dowody na istnienie Boga


Długo by pisać o różnych wątkach związanych z wiarygodnością Pisma świętego i jej wpływu na naszą wiarę, dlatego św. Augustyn tłumaczy, że Pismo święte przyjmuje się nie rozumem a wiarą. Te wszystkie większe i mniejsze nieścisłości nie stanowią potwierdzenia, że Pan Bóg nie istnieje, bo dowodem żadnym nie są. Są tylko niedoskonałością ludzkiej pamięci i ograniczoności. Potrzebna jest wiedza, aby dobrze to wszystko zrozumieć i ocenić, bo wiele z tych nieścisłości da się prosto wytłumaczyć.

Jeśli w jednym miejscu pisze, że zginęło tyle osób, a w drugim miejscu opisującym to samo zdarzenie pisze, że zginęło znacznie więcej, nie oznacza sprzeczności. W pierwszym przypadku pisze, ilu zginęło wojowników, a w drugim, ile zginęło osób w sumie, czyli łącznie z kobietami i dziećmi. To normalna praktyka w tamtych czasach. Znaczenie miał tylko wojownik, bo on walczył. Starcy, kobiety i dzieci nie stanowili zagrożenia ani wartości więc często się o nich w dokumentach po prostu nie wspominało.

Wykazaliśmy już pokrótce, że pomimo tych wszystkich nieścisłości i niewiarygodnych opowieści Biblia wychodzi z podniesioną głową, bo słowa Pana Boga, gdy coś zapowiada, zawsze się spełniały i w dalszym ciągu się spełniają, a to, co Biblia opisuje, w świetle współczesnych odkryć archeologicznych okazuje się być prawdziwe, chociaż nikt temu nie dawał wiary. Spójrzmy zatem na problem istnienia Pana Boga od tej strony. To, co zapowiada, spełnia się. A co zapowiada? Ano na przykład, że przyjdzie czas, że każdy człowiek na Ziemi pozna Jego imię i odda Mu hołd, że wszystkie narody świata przyjdą do Niego. A kto to mówił? Bóg malutkiego, koczowniczego narodu, który długo nie miał nawet swojej stałej siedziby. Wokół były wielkie religie z ich wielkimi bogami, bogami starożytnego Egiptu, Mezopotamii, potem Grecji i Rzymu. Gdzie oni są? Kto oddaje im teraz hołd? Bo w boga tego maleńkiego narodu wierzy obecnie 3/4 ludzi na Ziemi i to przez kilka tysięcy lat, dokładnie tak jak to zapowiedział.

Zachęcam do przeczytania Dziejów apostolskich, bo tam pisze, w jaki sposób ta trudna wiara, jaką jest wiara chrześcijańska, tak szybko rozszerzyła się po wszystkich narodach. Dlaczego jest trudna? Bo nastawiać drugi policzek, kochać swoich nieprzyjaciół i modlić się za swoich krzywdzicieli do łatwych nie należy. Co zatem sprawiło, że ludzie uwierzyli i poszli za tą wiarą, chociaż Pan Jezus zapowiada, że „Jak Mnie niewinnie oskarżono, skazano i umęczono, tak i was będą z powodu Mojego imienia”? Nie sprawiły tego przecież ładne słowa, wspaniała perspektywa życia doczesnego lub życia po śmierci (jak u muzułmanów), ale sprawiła to Moc, moc płynąca z wiary, bo wiara chrześcijańska daje taką moc, że aż cuda czyni, co też wielu miało okazję zobaczyć i uwierzyć.

Można modlić się do Ozyrysa, Zeusa, Jowisz czy innego boga, ale nic się nie wydarzy. To, co odróżniało boga Izraela, w ujęciu chrześcijańskim, to właśnie to, że za modlitwą szła moc, ludzie odzyskiwali zdrowie, a nawet wstawali ze zmarłych i to nie tylko dzięki Panu Jezusowi, ale także apostołom, bo dzięki duchowi świętemu i oni po śmierci Pana Jezusa mieli taką moc, o czym czytamy w Dziejach apostolskich.

To właśnie ta moc przekonała tamtych ludzi i ta sama moc w dalszym ciągu, nawet w naszych czasach przekonuje ludzi, że Pan Bóg jest prawdziwy, bo modlą się, proszą i otrzymują, nawet te rzeczy, które z naszego punktu widzenia są niemożliwe, czyli cuda.

Ktoś, kto poznał moc płynącą z wiary chrześcijańskiej, nie zawraca sobie głowę logiczną, intelektualną analizą Pisma świętego, bo to, co wie na pewno to to, że pan Bóg istnieje, bo na co dzień doświadcza Jego obecności, pomocy i łaski. Czy potrzeba mu jeszcze jakiegoś dowodu...? Na pewno nie.





Polecane artykuły:


Wiarygodność Biblii a wiara w Boga część 2

<<-- Przejdź do części 1

Opowieści pierwotne w Piśmie świętym


Do tej pory mówiliśmy o czasach historycznych tj. takich, o których możemy uzyskać potwierdzenie w zabytkach pisanych lub archeologicznych. Skupmy się teraz na opowieściach pierwotnych Pisma świętego, czyli na Pięcioksięgu. Znajdujący się w nim opis położenia Edenu, miejsca gdzie zostali stworzeni i przebywali pierwsi ludzie, Adam i Ewa (Eden był umiejscowiony na Ziemi, a nie w niebie jak niektórzy sądzą) jest w Biblii tak dokładny, że skoro Biblia zawiera tylko prawdziwe informacje, to powinniśmy zdołać zlokalizować Eden. Tutaj napotykamy jednak poważny problem. Z opisu wynika, że Eden leżał pomiędzy czterema wielkimi rzekami, z których dwie zidentyfikowaliśmy jako Tygrys i Eufrat. Gdzie są zatem dwie pozostałe, skoro nigdzie ich nie ma? Z pomocą przychodzą nam zdjęcia lotnicze tego regionu. Widać na nich wyraźnie ślad wielkiej rzeki, która na przestrzeni wielu kilometrów wije się pomiędzy dolinami w miejscu wskazanym przez opis. Na samym miejscu tego wyschniętego koryta nie widzimy, bo przez tyle lat warunki atmosferyczne zrobiły swoje i teraz jest to tylko kilkucentymetrowe obniżenie terenu o szerokości kilkudziesięciu metrów, niewyróżniające się zbytnio od otoczenia. Z góry jednak widać wyraźnie, że kiedyś płynęła tędy rzeka.

Czwartą rzekę okalającą Eden nie możemy odnaleźć, ponieważ – jak wykazują badania – wody Zatoki Perskiej zajęły znaczną część lądu – dawniej wody te były bardziej cofnięte w stronę morza, i tam też powinna być czwarta rzeka. Teraz jest zajęta przez Zatokę.

Nie inaczej jest z opisem potopu. Nie ma co się niepokoić, że legenda mezopotamska jest prawie identyczna z biblijnym opisem. Nie jest to też bynajmniej dowód na potwierdzenie potopu, że skoro w dwóch różnych miejscach świata mamy ten sam, niezależny opis, to znaczy, że musiało tak być naprawdę. Jest to błędny kierunek myślenia w tym przypadku. Pamiętajmy, że Abraham urodził się i mieszkał dłuższy czas właśnie w Mezopotamii (w Ur Chaldejskim).

Stamtąd go Pan Bóg poprowadził dopiero do ziemi Kanaan. Skoro Abraham i jego bliscy mają korzenie mezopotamskie więc w ich świadomości legendy i podania z tego terenu były czymś normalnym. Kiedy przyszło spisywać dzieje narodu izraelskiego dla potomnych, opowieści te włączono w skład pism świętych jako przekaz dawnych pokoleń. Zauważmy, że tego typu opowieści plemienne krążyły bardzo długi czas i o wiele wcześniej, zanim człowiek nauczył się pisać. Przekazywano je z pokolenia na pokolenie ustnie jako wiedzę lub historię plemienia (narodu). Z chwilą wynalezienia pisma te stare opowieści zaczęto spisywać, utrwalać na innym nośniku niż ludzka pamięć.

Nie ma co wątpić w opis potopu, bo mógł się on wydarzyć naprawdę, choć większość badaczy bardziej skłania się do tezy, że był to jednak potop lokalny, ograniczony do Mezopotamii. Ci, co przeżyli, opowiadali potem następnym pokoleniom o tym, co było, aż w końcu po wielu, wielu pokoleniach nikt już nie miał pewności, czy to zdarzyło się naprawdę – tak tylko starzy ludzie opowiadają...

Rewolucja neolityczna i pamięć pokoleń


Zwróćmy uwagę na inną opowieść, na życie w Raju i wygnanie z niego Adama i Ewy. Jaką informację niesie ta opowieść? Ano taką: było wspaniałe miejsce, gdzie było do jedzenia wszystkiego pod dostatkiem – wystarczyło tylko zebrać z ziemi lub zerwać z drzewa. Ludzie nie nosili też odzieży. Po wygnaniu z Edenu ludzie zaczęli nosić ubrania, uprawiać ziemię, hodować zwierzęta i budować domy. Co nam to przypomina? Przypomina to czas, który historycy nazywają rewolucję neolityczną. W neolicie bowiem nastąpił znaczący skok w rozwoju ludzkości, bo z koczowniczego trybu życia (czyli chodzenia za zwierzyną i szukaniu czegoś do zjedzenia) człowiek przeszedł na osiadły tryb – zamiast chodzić za dzikimi zwierzętami, aby mieć co jeść, udomowił część z nich i zaczął je hodować. Tak samo z produktami roślinnymi: zamiast szukać, gdzie coś rośnie, człowiek zaczął te rośliny uprawiać, dlatego musiał zostać na miejscu, bo pola z pszenicą nie mógł już zabrać ze sobą w dalszą podróż.

Zmiana sposobu życia implikuje kolejne rewolucyjne zmiany. Lekkie namioty ze skóry ustępują miejsca murowanym domom, pojawiają się zagrody, narzędzia, w końcu pismo – początkowo głównie do celów administracyjnych i religijnych. Tworzy się osada, potem miasto, następnie kilka miast zaczyna tworzyć państwo...

Opowieść o Edenie, gdzie człowiek nie znał jeszcze ciężkiej pracy na roli, może być bardzo starym przekazem jeszcze z czasów neolitu, przekazywanym z pokolenia na pokolenie. Wygnanie ludzi z Edenu za ciężkie przewinienie także może być śladem bardzo starej opowieści o parze, która została wyrzucona ze społeczności za ciężkie przewinienie. Takie przypadki są na porządku dziennym w kulturach pierwotnych. Być może obie opowieści zostały połączone w jedną, rozszerzoną dodatkowo na dzieło stworzenia Pana Boga, gdzie sam Pan Bóg może okazać się kimś innym (naczelnikiem wioski, wodzem, obojętnie). Nie wiadomo. Nie ma co tych wszystkich opowieści skreślać jako niewiarygodne. Pewnie zawierają w sobie prawdę, choć jaką, po tylu tysiącach lat trudno ocenić.

Zamykamy temat wiarygodności Pisma Świętego zwłaszcza Starego Testamentu i przechodzimy do kolejnego tematu, czyli do pytania, jak się ma wiarygodność Biblii do istnienia Pana Boga.


Czy Pan Bóg istnieje naprawdę?


Ewangelie synoptyczne


Ustaliliśmy, że Pismo święte, choć mówi o Panu Bogu, nie może być przyjmowane z bezgraniczną ufnością, zwłaszcza w tych miejscach, gdzie autorzy bynajmniej nie pisali pod wpływem ducha świętego (choć mogli). Dobrym przykładem na rozpoczęcie naszej opowieści będą Ewangelie, najważniejsze księgi chrześcijańskie. Opisują one życie i naukę Pana Jezusa. Trzeba jednak pamiętać, że księgi te zostały spisane kilkadziesiąt lat po wydarzeniach, które opisują i to prawdopodobnie nie przez tych autorów, których się podaje w tytule Ewangelii. Ktoś po prostu postanowił spisać na potrzeby rozrastających się gmin chrześcijańskich tradycje i opowieści ustne i stworzyć w ten sposób kanon wiedzy o nauce chrześcijańskiej. Dobrze to widać na przykładzie właśnie Ewangelii. 

Jak się dobrze przyjrzymy, to zobaczymy, że wszystkie trzy Ewangelie synoptyczne mówią prawie to samo i tak samo. Jako przykład weźmy Ewangelię wg Mateusza. Z 661 wersetów Ewangelii Marka, Mateusz w swojej Ewangelii powtarza aż 600, a ok. 550 zapożycza z dwóch innych źródeł. Tylko 436 wersetów jest jego autorstwa.

Nie inaczej jest z trzecim ewangelistą, św. Łukaszem. On także do swojej Ewangelii włączył prawie cały tekst Marka. Nie są to więc trzy osobne relacje naocznych świadków (apostołów) tylko kompilacje głównego tekstu, jakim jest Ewangelia Marka z informacjami uzyskanymi z innych źródeł. Znamienne jest także to, że w niektórych miejscach wydaje się, iż autorzy nie mają w ogóle pojęcia, o czym piszą. Gdyby byli naocznymi świadkami, to nie pisaliby np. o murach Jerozolimy, bo te były już dawno zburzone, albo nie pisaliby o ukaraniu przez Pana Jezusa drzewa figowego za to, że nie miało owoców, skoro to była ichniejsza zima, więc żadnym sposobem drzewo figowe owoców mieć nie mogło.

Ciąg dalszy artykułu -->>







Polecane artykuły:


Wiarygodność Biblii a wiara w Boga część 1

W Piśmie świętym zawartych jest wiele opowieści i informacji o Bogu, Jego dziełach, historii ludzi i świata, które stanowią podstawę życia w zgodzie z Bogiem. Nie brakuje jednak w Piśmie świętym sprzecznych informacji i opowieści mało wiarygodnych. Stanowią one podstawę dla wielu osób do uznania, że Biblia nie podaje prawdy, nie jest w związku z tym księgą Boga, a skoro jest niewiarygodna, więc – idąc tym tokiem rozumowania – bardzo wątpliwe, aby Pan Bóg istniał naprawdę.

czy pismoo święte mówi prawdę o bogu

Sprzeczności w Piśmie świętym




Powszechnie przyjmuje się, że Pismo święte zostało napisane pod natchnieniem ducha świętego, a wszystko, co jest w nim napisane, jest bezwzględną prawdą (bo Pan Bóg nie może się przecież mylić), stąd np. wierzymy, że to Bóg nas stworzył, a nie – jak twierdzą uczeni – pochodzimy od małpy itp. Uważny czytelnik Biblii szybko jednak zauważy, jak wiele jest w niej sprzeczności, i to czasem nawet w obrębie jednej księgi. Weźmy np. informację o zwierzętach zabranych do arki przez Noego. W jednym miejscu czytamy nakaz Boga:



Z wszelkich zwierząt czystych weź z sobą siedem samców i siedem samic, ze zwierząt zaś nieczystych po jednej parze: samca i samicę; również i z ptactwa – po siedem samców i po siedem samic. (Rdz. 7, 2-3)



a nieco dalej:



Ze zwierząt czystych i nieczystych, z ptactwa i ze wszystkiego, co pełza po ziemi, po dwie sztuki, samiec i samica, weszły do Noego, do arki, tak jak mu Bóg rozkazał. (Rdz. 7, 8-9)



W takim i wielu tym podobnych zestawieniach nie trudno nie przyznać racji, że jest to miejsce kłopotliwe dla osoby wierzącej w prawdziwość Biblii.


W Piśmie świętym zawarte są także opowieści, które traktujemy bardziej jak poetycki opis lub wręcz wymyśloną opowieść niż prawdziwą relację. Tak jest np. z opowieściami o stworzeniu świata przez Pana Boga w ciągu siedmiu dni, o potopie, o zniszczeniu Sodomy i Gomory itd. W sukurs przychodzą nam naukowcy, podając np. „Poemat o Gilgameszu”, babilońskiej legendzie o wiele starszej od Biblii, która jest niemal identyczna z biblijnym opisem potopu, włącznie z człowiekiem, który się z tego potopu uratował i odnowił ludzkość. W Biblii jest to Noe, a w tym poemacie jest to Utnapisztim. We wspomnianym poemacie odnajdziemy także praczłowieka utworzonego z gliny o imieniu Enkidu, czyli prawzór Adama utworzonego przez Pana Boga. Zachodzi więc uzasadnione pytanie, w jakim stopniu Biblia jest głosem Boga, skoro jest tak niewiarygodna. Daje temu wyraz św. Augustyn, pisząc: „A ja też nie wierzyłbym Ewangelii, gdyby autorytet Kościoła tego mi nie nakazywał”. (Contra Faustum Machineum, XXV,1,3)

babiloński mit o potopie
XI tabliczka Eposu o Gilgameszu z opisem potopu; zbiory British Museum, fot. Mike Peel
 

Struktura Pisma świętego




Zanim przejdziemy do szczegółów, odpowiedzmy sobie na pytanie, czy Pismo święte na pewno jest w stu procentach głosem Boga lub zbiorem pism pisanych pod natchnieniem ducha świętego. W końcu jest to dzieło złożone z kilkudziesięciu ksiąg, spisanych na przestrzeni wiele setek lat, i to nie przez jednego autora, ale przez wielu różnych autorów. W uzyskaniu odpowiedzi na to pytanie pomoże nam analiza struktury Biblii. Można ją podzielić na kilka części, a mianowicie:



1. Księgi historyczne



Księgi te zawierają opisy historyczne, głównie historii narodu izraelskiego od najdawniejszych czasów aż po czasy współczesne autorom ksiąg.



2. Księgi mądrościowe



Jest to kilka ksiąg zawierających porady moralne, porady na temat tego, jak żyć – także, jak żyć zgodnie z nakazami Pana Boga.



3. Księgi prorockie



Księgi zawierające opis życia i działalności proroków oraz słów Pana Boga przekazanych za ich pośrednictwem ludziom.



4. Ewangelie



Księgi opisujące życie, działalność i naukę Pana Jezusa.



5. Dzieje apostolskie



Pojedyncza księga, która opisuje wczesne lata rodzącego się chrześcijaństwa i krzewienie wiary na okoliczne narody.



6. Listy apostolskie



Zbiór listów apostołów pisanych do różnych ośrodków pierwszych chrześcijan, które zostały pozakładane w czasie podróży misyjnych.



7. Apokalipsa św. Jana



Pojedyncza księga o charakterze prorockim zawierająca przepowiednie co do przyszłości poszczególnych narodów, jak i tego, co będzie się działo przy końcu świata.



Jak widzimy z powyższej analizy, tylko niewielką część z tych ksiąg możemy uznać za pisma napisane pod natchnieniem ducha świętego lub wręcz bożego objawienia. Takimi księgami są np. księgi proroków i Apokalipsa, bo w nich pisze, że są to słowa Boga. Dobrym przykładem jest Księga Ezechiela, która jest niczym innym jak dziennikiem mistyka. Księga charakteryzuje się stałym, powtarzalnym schematem: dnia tego i tego byłem tu i tu, i ujrzałem następujące widzenie, następnie anioł wyjaśnił mi, co ono oznacza.


Pozostałe księgi albo zawierają tylko pojedyncze wypowiedzi Pana Boga (np. dekalog) lub Pana Jezusa (Ewangelie), albo w ogóle nie są głosem Boga, a jedynie stanowią opis pomocniczy. Są one opisem życia z Bogiem i dla Boga (księgi mądrościowe) lub też stanowią świadectwo poprzednich pokoleń (księgi historyczne), jak to jest żyć z Bogiem i bez Boga.





Spełnione proroctwa zawarte w Biblii




Wielkość słów Pisma świętego i Pana Boga widać najlepiej w księgach prorockich, bo to, co Pan Bóg zapowiedział, spełniło się, o czym my, współcześnie żyjący, dziś wiemy. W księdze Nahuma (3,7) czytamy np. zapowiedź zniszczenia Niniwy, stolicy Asyrii, miasta tak wielkiego i świetnego jak dziś Nowy Jork czy San Francisco, i jest napisane, że zostanie ono opuszczone, a pomiędzy ruinami przemykać będą tylko pustynne zwierzęta. I tak przecież się stało.

ruiny niniwy zdjęcia
Pozostałości po Niniwie
 
Tak samo było zapowiedziane zniszczenie innego wielkiego miasta, Tyru, które miało być rzucone w morze. I to także się stało. Najpierw zostało zniszczone, a potem te gruzy wrzucono w morze, aby zasypać groblę i dostać się na pobliską wyspę, na której schronili się mieszkańcy miasta.





Prawdziwość ksiąg historycznych Pisma świętego




Nie inaczej jest z księgami historycznymi. Wspominają one np. o takim narodzie jak Hetyci. Jeszcze 150 lat temu, przed epoką współczesnej archeologii, nikt o nich nie słyszał. Nie byli bowiem opisani przez żadnego starożytnego historyka i w tamtym czasie nie były znane żadne zabytki ani pisane, ani inne, które mogły poświadczyć ich istnienie. Jedynie Biblia o nich wspominała (np. w 23 rozdziale Księgi Rodzaju), stąd też XIX-wieczni uczeni powątpiewali w biblijne wzmianki o Hetytach. Współczesne badania archeologiczne w pełni jednak potwierdziły, że taki lud jak Hetyci naprawdę istniał. Tak oto jedna z mało wiarygodnych opowieści Biblii okazała się być jak najbardziej prawdziwa.

inskrypcje potwierdzające biblię
Ramzes II szturmujący fortecę Hetytów w Dapur
 
W pierwszej Księdze Królewskiej (1Krl 22,39) czytamy np. o prześwietnym pałacu z kości słoniowej króla Achaba. Wykopaliska archeologiczne i ten fakt potwierdziły w pełni, podając nam szczegóły. Okazało się, że ściany pałacu pokryte były płytkami z kości słoniowej, co z daleka wyglądało, jakby to cały pałac był z kości słoniowej.


Wiele wymienionych w Biblii postaci (np. Nebokadnezar czy Belsazar), miast czy ludów, które dawniej uważaliśmy za mityczne lub wymyślone, w świetle badań archeologicznych okazały się być realne. Idąc tym tropem, możemy zastanowić się, czy to, co w tej chwili uznajemy za mało wiarygodne, na pewno jest niemożliwe, może za jakiś czas okaże się, że poznamy fakty, które będą kazały nam zweryfikować nasze poglądy.
Nebokadnezar podobizna
Odcisk starożytnej monety z podobizną Nebokadnezara II








Polecane artykuły:


środa, 26 września 2018

Czy katolik może być bogaty w świetle nauki chrześcijańskiej

Niniejszy artykuł jest odpowiedzią na pytanie Czytelnika na temat słów Pana Jezusa mówiących o tym, aby całe swoje mienie sprzedać, rozdać potrzebującym i zaufać Panu Bogu. Zapraszam do lektury i podzielenia się swoją opinią w komentarzach.

Zadane pytanie:

Chciałbym się zapytać jak powinniśmy rozumieć fragment ewangelii Łk 12, 31-34. Kiedy czytam wyjaśnienia do tego tekstu, często się spotykam z wyjaśnieniami typu „Jezusowi o nie chodzi o to, żeby rozdawać pieniądze. Należy mniej zwracać uwagi na dobra doczesne”. Tylko w tym tkwi problem, że jest to dla mnie nieprzekonujące. Jezus przecież mówi wprost, aby rozdać majątek i dać Jałmużnę.

A oto sam cytat:

Starajcie się raczej o Jego królestwo, a te rzeczy będą wam dodane. Nie bój się mała trzódko, gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo. Sprzedajcie wasze mienie i dajcie jałmużnę! Sprawcie sobie trzosy, które nie niszczeją, skarb niewyczerpany w niebie, gdzie złodziej się nie dostaje ani mól nie niszczy. Bo gdzie jest skarb wasz. Tam będzie i serce wasze.

czy wiara chrześcijańska dopuszcza bogactwo
Odpowiedź:

Problem zamożności w wierze chrześcijańskiej jest często poruszany, i to już począwszy od pierwszych chrześcijan. Czytamy w Dziejach Apostolskich przecież, że wyprzedawali oni swoje majątki, a uzyskane pieniądze zanosili do starszych na zbożne cele. Tworzyła się w ten sposób jakby komuna, społeczność, która idealnie wpisuje się w naukę Pisma świętego: „Nie chodzi o to, aby dać komuś i samemu zostać biednym, ale o to, aby między wami była równość” (czyli, aby każdy miał tyle samo – ten, który ma więcej niech się podzieli z tym, który ma mniej).

sobota, 22 września 2018

Rekomendacja: Refleksje pisane piórem anioła

Jakiś czas temu prezentowałem artykuł Pani Wioletty Kuchty, która podzieliła się swoimi duchowymi doświadczeniami i wierszami, płynącymi z serca i duszy. Zachęcałem wtedy do wsparcia Autorki, która była w trakcie przygotowań do wydania swojego pierwszego tomiku poezji.

Miło mi oznajmić, że po długich staraniach udało się Pani Wioli zrealizować swoje marzenie i z wielką przyjemnością mogę zarekomendować ów tomik poezji. Nosi tytuł "Refleksje pisane piórem anioła" i można go kupić zarówno w wersji papierowej, jaki i elektronicznej.

refleksje pisane piórem anioła
Refleksje pisane piórem anioła - Wioletta Kuchta

Na stronie książki można zapoznać się z obszernym darmowym fragmentem (25%), zapraszam więc do przeczytania i pozostawienia swojego komentarza. Oto link do strony: Refleksje pisane piórem anioła

A teraz prezentacja dwóch wybranych przeze mnie wierszy z tego tomiku:



***
Spośród targanych przez wiatr gałęzi drzew,
spośród śnieżycy,
niepokoju pogody,
wyłuskać jeden mały element,
malutki listek,
drobną śnieżynkę.
W tym gąszczu dzikich trosk,
liany owiniętej jak pętli na szyi,
żyć
jak gdyby ten listek,
ta śnieżynka,
były niczym niezachwianym spokojem.




Modlitwa

Oddalam się.
Dokąd idę i po co?
Od kogo i czego uciekam?
Może od siebie samej,
swych myśli zbłąkanych pomiędzy realną troską,
a marzeniem.
Od osób mniej i bardziej mi bliskich,
którym kiedyś wiele mówiłam,
a dziś nic.
Od pracy,
zajęć domowych,
spraw, do których miałam kiedyś wiele serca.
Wreszcie od Boga i istot anielskich,
dla których nie znajduję minuty przed snem.
Przecież wcale nie jest mi z tym dobrze.
Aniele Boży, czyżbym się bała?
Pokory mi trzeba,
pokory mądrej.
Zgodzę się na plany Pana,
w ciemno,
na oślep.
Opuszczam więc powieki,
by nie widzieć oczami lecz duszą.
Panie!
Pokory mi trzeba.


Wszystkich Czytelników pragnących wydać swoje wiersze zapraszam na blog "Wiedza jest super", na którym w najbliższym czasie ukaże się artykuł Pani Wioletty, w którym opisuje swoją długą, bo prawie trzyletnią, wyboistą drogę do wydania swojego zbioru poezji. Z pewnością niejedna pisząca osoba odnajdzie w tym artykule wiele inspiracji i pomocnej wiedzy. Zapraszam!








Polecane artykuły:


środa, 11 kwietnia 2018

Obrazy Matki Bożej łaskami słynące w woj. pomorskim

Artykuł prezentuje następujące cudowne obrazy Matki Bożej słynące z łask:

  • Obraz Matki Bożej Zwycięskiej,
  • Obraz Matki Bożej Łaskawej,
  • Obraz Matki Bożej Trąbkowskiej,
  • Obraz Matki Bożej Wejherowskiej.



Obraz Matki Bożej Zwycięskiej


Nazwa: Obraz Matki Bożej Zwycięskiej
Miejscowość: Gdańsk (woj. pomorskie)
Miejsce: Bazylika św. Mikołaja
Łaski: opieka dla nowożeńców i dzieci

Obraz Matki Bożej Zwycięskiej
Obraz Matki Bożej Zwycięskiej

Obraz Matki Boskiej Zwycięskiej znajdujący się w kościele św. Mikołaja w Gdańsku do II wojny światowej wisiał w głównym ołtarzu dominikańskiego kościoła pod wezwaniem Bożego Ciała we Lwowie. Po zakończeniu wojny Dominikanie zostali zmuszeni do opuszczenia swej siedziby, przez co obraz znalazł się w Gdańsku. Obraz pochodzi z końca XIV wieku i prawdopodobnie jest najstarszym w Polsce wizerunkiem maryjnym pochodzenia bizantyjskiego.

Nazwa „Matka Boża Zwycięska” wiąże się z tym, że książęta ruscy, w czasach gdy obraz znajdował się we Lwowie, zabierali go na wyprawy wojenne przeciwko Turkom. Natomiast „Różańcowa” pochodzi stąd, że gdziekolwiek znaleźli się dominikanie, tam odmawiano różaniec. Ze względu na liczne łaski uznano ją za opiekunkę rycerzy, nowożeńców i dzieci.

Od początku obraz Matki Bożej Zwycięskiej był otaczany czcią, o czym świadczą zachowane do naszych czasów liczne ślady po gwoździkach służących do zawieszania wot. Część z tych wot została zrabowana przez Szwedów w XVII w., a pozostałe Dominikanie przekazali w 1920 r. na rzecz Skarbu Państwa. 

Dochodzenie przeprowadzone w pierwszej połowie XVIII w. wykazało wiele cudów i łask związanych z kultem lwowskiego wizerunku. Na jego podstawie król August III wystąpił do papieża Benedykta XIV z prośbą o dokonanie koronacji obrazu, która odbyła się 1 lipca 1751 roku. 
  


Obraz Matki Bożej Łaskawej


Nazwa: Obraz Matki Bożej Łaskawej
Miejscowość: Gdańsk (woj. pomorskie)
Miejsce: Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej
Łaski: choroby oczu i inne

Obraz Matki Bożej Łaskawej
Obraz Matki Bożej Łaskawej
Kościół św. Piotra i Pawła w Gdańsku, który pełni funkcję sanktuarium maryjnego, jest miejscem szczególnego kultu NMP, w którym łączą się w modlitwie katolicy i Ormianie przed cudownym obrazem Matki Bożej Łaskawej. 

Cudowny wizerunek Matki Bożej Łaskawej, koronowany dnia 30.V.1937 r., został przewieziony do Gdańska z kościoła ormiańskiego w Stanisławowie po zakończeniu II wojny światowej. Jest on wierną kopią wizerunku Jasnogórskiego, lecz bez blizn na twarzy i pochodzi prawdopodobnie z wieku XVII. 

W kronikach kościoła ormiańskiego odnotowano, że został namalowany na życzenie pisarza gminy ormiańskiej w Stanisławowie, który potem modląc się przed tym obrazem, został wyleczony ze ślepoty. Wkrótce inni ludzie zaczęli doświadczać niezwykłych łask i w powszechnej opinii tych stron, stanisławowski wizerunek dorównywał jasnogórskiemu.