czwartek, 30 marca 2017

Psalmy jako pomoc w ożywianiu swojej wiary część 2

<<-- Przejdź do części 1

Psalm 6


Nie karć mnie, Panie, w swym gniewie
i nie karz w swej zapalczywości.
Zmiłuj się nade mną, Panie, bom słaby;
ulecz mnie, Panie, bo kości moje strwożone
i duszę moją ogarnia wielka trwoga;
lecz Ty, o Panie, jakże długo jeszcze...?

Zwróć się, o Panie, ocal moją duszę,
wybaw mnie przez Twoje miłosierdzie,
bo nikt po śmierci nie wspomni o Tobie:
któż Cię wychwala w Szeolu?

Zmęczyłem się moim jękiem, płaczem
obmywam co noc moje łoże,
posłanie moje skrapiam łzami.
Od smutku oko moje mgłą zachodzi,
starzeję się z powodu wszystkich mych wrogów.

Odstąpcie ode mnie wszyscy, którzy zło czynicie,
bo Pan usłyszał głos mojego płaczu;
Pan usłyszał moje błaganie,
Pan przyjął moją modlitwę.

Niech się wszyscy moi wrogowie
zawstydzą i bardzo zatrwożą,
niech odstąpią i niech się zawstydzą!


Psalm 17


Wysłuchaj, Panie, słuszności,
zważ na me wołanie,
przyjmij moje modły z warg nieobłudnych!

Niech przed Twoim obliczem
zapadnie wyrok o mnie:
oczy Twoje widzą to, co prawe.

Choćbyś badał me serce,
nocą mnie nawiedzał i doświadczał ogniem,
nie znajdziesz we mnie nieprawości.

Moje usta nie zgrzeszyły ludzkim obyczajem;
według słów Twoich warg
wystrzegałem się ścieżek gwałtu.

Moje kroki trzymały się mocno
na Twoich ścieżkach,
moje stopy się nie zachwiały.

Wzywam Cię, bo Ty mnie wysłuchasz, o Boże!
Nakłoń ku mnie Twe ucho, usłysz moje słowo.
Okaż miłosierdzie Twoje, Zbawco tych,
co się chronią przed wrogami pod Twoją prawicę.

wtorek, 28 marca 2017

Psalmy jako pomoc w ożywianiu swojej wiary część 1

    Nawiązywanie bliskiej więzi z Panem Bogiem może odbywać się na różne sposoby w zależności od naszej emocjonalności, duchowości, ale także od zaangażowania i potrzeb. Trudno oczekiwać od Pana Boga emocjonalnego zbliżenia do nas, jeśli sami tą bliską więzią nie emanujemy. W zakładce „Jak ożywić swoją wiarę” podajemy różne sposoby na ożywianie swojej wiary, które można stosować w zależności od potrzeb. Dziś podajemy kolejny sposób.

psalmy biblia

    Poza bezpośrednim zwracaniem się do Pana Boga i modlitwą na początku naszej drogi innych obszarów ekspresji swoich uczuć i myśli względem Pana Boga nie mamy. Nie zawsze zresztą zwracamy się do Niego z tej prostej przyczyny, że nie wiemy, co mielibyśmy mówić. Czasami wręcz odczuwamy jakąś taką psychiczną blokadę, aby mówić (obojętnie czy na głos, czy w myślach) w próżnię do pustego pokoju.

psalmy biblijne

     Nawiązywanie bliskiej więzi z drugą osobą, także z Bogiem to jednak stała bliskość tych dwojga, jak nie emocjonalna to przynajmniej mentalna. Na początku naszych starań, gdy wychodzimy z mroków martwej wiary, możemy być wobec Boga emocjonalnie obojętni – żadne uczucia względem Niego nie będą się rodziły. To normalne i częste zjawisko u początkujących. Trudno, aby nasze serce nagle rozpaliło się, gdy do tej pory Pan Bóg był dla nas bardziej postacią mityczną, kimś odległym, niż żywą, bliską istotą.

psalmy a chrześcijaństwo

    Ożywianie swojej wiary polega więc między innymi na tym, aby nie tylko nasz umysł zapalił się do Boga, ale także serce. Bliskość emocjonalną uzyskamy wtedy, gdy Bóg dla naszej mentalności i emocjonalności przestanie być odległy, a stanie się bliski, a będzie to możliwe wtedy, gdy nie tylko często będziemy o Nim myśleli, ale także często zwracali się do Niego i to nie bynajmniej po to, aby o coś prosić, ale tak po prostu jako poruszenie naszego serca, które pragnie miłości.

     Metoda, jaką proponujemy, polega na słuchaniu biblijnych psalmów wypowiadanych przez lektora, które bez problemu możemy kupić lub znaleźć w internecie. Jest to przydatna metoda dla tych, którzy chcieliby Bogu uzewnętrznić swoje myśli i uczucia, ale nie potrafią wyrazić tego słowami, choć świetnie nada się także dla innych jako poszerzenie swoich mentalnych i emocjonalnych obszarów odczuwania.

     W metodzie tej nie chodzi tyle o siedzenie i słuchanie w skupieniu psalmów, ile o zatopienie się w słowa wypowiadane przez lektora i to do tego stopnia, aby stały się one wyrazem naszych własnych uczuć i myśli. Otwórzmy swe serce i umysł na oścież i zaakceptujmy, że słowa te zawierają wszystko to, co do tej pory było w nas niewyartykułowane. To naprawdę świetny sposób, aby rozbudzić nasze uczucia względem Pana Boga i zbliżyć się emocjonalnie do Niego. To może być jeden ze sposobów na budowanie bliskiej więzi z Panem Bogiem.

środa, 15 marca 2017

Wolna wola jako źródło zasług

    W artykule pt. „Jak zbliżyć się do Pana Boga” wspominaliśmy o wartości, jaką jest nasza wolna wola. Może ona posłużyć nie tylko do wyrażania swojej woli i oczekiwań wobec Pana Boga, ale także może się stać jednym z fundamentów naszej bliskości z Panem Bogiem.

wolna wola jako źródło zasług

     Pan Bóg, stwarzając żywe istoty (nie tylko ludzi, ale też aniołów i innych) obdarzył je wolną wolą w konkretnym celu, mianowicie, aby z własnej, nieprzymuszonej woli Go poznały i pokochały. Bez problemu mógł On zawrzeć w tych istotach automatyzm uczuciowy, który generowałby z nich machinalne wyznawanie miłości. Istoty te jak zaprogramowane roboty stałyby i bez emocjonalnie powtarzały „kocham Cię”.

     Nie o to jednak żywej Istocie, jaką jest Pan Bóg, chodziło. Tak jak my chcielibyśmy, aby bliska nam osoba z własnej, nieprzymuszonej woli wyznawała nam miłość, tak samo Pan Bóg tego pragnie. Nie dziwmy się zresztą temu, przecież – jak czytamy w Piśmie Świętym – zostaliśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Pana Boga. Wyjaśnia On nawet w jednym z przekazów z Nieba, że stworzył nas na swój obraz i podobieństwo po to, abyśmy nie widzieli w Nim niczego niezwykłego, dalej mówi: „... wiedźcie więc, że Moje serce jest tak samo czułe, jak wasze, a wasze tak jak Moje”. 

jak wykorzystać wolną wolę

 
    To podobieństwo w naturze do Pana Boga przydaje się nam nieraz do lepszego zrozumienia wiary chrześcijańskiej i samego Boga. Wystarczy tylko zastanowić się, co my byśmy czuli w danej sytuacji, a zaraz uzyskamy odpowiedź, czy nasze postępowanie i zachowanie jest dla Pana Boga miłe, czy nie.

     Jak dużą wartość ma wolna wola, mówi Pan Jezus: „Niebo, Ziemia i wszystko, co w nich przebywa, jest Moje. Nawet wasze ciała należą do Mnie. Jedyne co nie jest Moje to wasza nieprzymuszona miłość – i tego właśnie szukam”. Nie trudno po takich słowach zrozumieć jak wielkie znaczenie ma nasza wolna wola i jakie ona otwiera przed nami możliwości w pozyskiwaniu przychylności Pana Boga, a nawet w zbliżaniu się do Niego. W początkach naszej drogi do Pana Boga ma ona ogromne znaczenie, gdyż nie tylko ukierunkowuje nas poprzez wyrażenie swoich deklaracji, ale także jest fundamentem, na którym możemy budować bliskość z Panem Bogiem.

wolna wola i zasługi

poniedziałek, 6 marca 2017

Myśli lubieżne - pytanie i odpowiedź

    Dziś publikujemy pytanie zadane przez Czytelnika wraz z naszą odpowiedzią.


demon nieczystości



Zadane pytanie:

     „Od jakiegoś czasu nachodzą mnie różnego rodzaju zbereźne myśli, chociaż tego nie chcę. Niby są to moje myśli, jednak nie odczuwam ich jako swoje. Wygląda to tak, jakby powstał we mnie trzeci głos: pierwszy, to moje myśli płynące ze świadomości, drugi, równoległy głos pochodzi z podświadomości. Zazwyczaj na tym "kanale" leci jakaś melodia lub umysł prowadzi sobie jakieś rozważania, przemyślenia, których wynik trafia potem do świadomości. Teraz obserwuję w sobie wyraźnie trzeci głos, który wywołuje we mnie myśli zbereźne na każdym kroku. Dotyczą one spraw seksualnych bez względu na to, czy jest to mężczyzna, czy kobieta. Na przykład, gdy zobaczę jakiegoś mężczyznę (nawet księdza), zaraz nachodzą mnie myśli, aby mu obciągnąć, albo samemu dać się wyruchać. Podobne myśli mam z kobietami, nawet z matką, że posuwam je od tyłu, lub, że mi obciąga. Zawsze są to takie dziwne, czasami wręcz obrzydliwe myśli, które pojawiają się nie wiadomo skąd.

     Jestem osobą wierzącą i takie myśli są dla mnie bardzo nieprzyzwoite. Moje modlitwy i prośby do Pana Boga nic nie dają i nie wiem już jak sobie z tym poradzić. Na koniec zaznaczam, że nie jestem ani gejem, ani erotomanem, a takie myśli nigdy wcześniej nie były moim udziałem. Proszę o jakąś radę, jak z tym walczyć”.


Informacje uzupełniające:

     Po uzyskaniu od Czytelnika uzupełniających informacji okazało się, iż jest to osoba bardzo religijna, która postanowiła zadbać o swoją wiarę i rozwinąć ją w taki sposób, jak życzy sobie tego Pan Bóg. Od kilku lat zmienia więc swoje życie i próbuje zbliżać się do Pana Boga poprzez swoją wiarę i uczynki. Czytelnik zapewnia, że te myśli nie są częścią jego natury, że jest normalnym mężczyzną i zawsze brzydził się takimi praktykami. Chociaż tego nie chce, myśli te jednak pojawiają się.


Odpowiedź:

     Podane przez Pana informacje świadczą niezbicie o tym, że doświadcza Pan tak zwanego demona nieczystości. Na tym etapie rozwoju duchowego to normalne zjawisko. Ponieważ zaangażował się Pan w swoją wiarę i zapragnął zbliżać się do Pana Boga w sposób realny, stąd też po tym pierwszym okresie wspierania Pana przez Boga, przyszedł czas na pierwsze próby. Jest to konieczne, aby móc poprowadzić Pana dalej, do bardziej zaawansowanych poziomów.

     To opuszczenie przez Boga, o którym pisze Pan w liście, nie wynika z tego — jak Pan błędnie sądzi —, że Bóg pogniewał się na Pana, bo jest Pan zły, o czym mają świadczyć te lubieżne myśli. To wszystko jest częścią "planu", który każdy na tym etapie przechodzi. Pan Bóg musi w tym momencie ukryć się, aby przekonać się, czy ta Pana miłość i oddanie są prawdziwe. Każdy człowiek, gdy Bóg mu sprzyja, wychwala Go i wielbi. Dopiero wstrzymanie tej łaski weryfikuje wartość wiary danego człowieka. Słabi zniechęcą się i odpadną, osoby zdeterminowane, wręcz przeciwnie — zwiększą swoje zaangażowanie. Po to Pan Bóg między innymi chowa się, aby Go człowiek bardziej zapragnął i zapamiętale poszukiwał.

środa, 22 lutego 2017

Jak zbliżyć się do Pana Boga – 5 pierwszych kroków część 2

<<-- Przejdź do części 1

Krok 4: Czytanie Pisma Świętego


     Skoro już podjęliśmy decyzję o zbliżeniu się do Pana Boga, to naturalną tego konsekwencją powinna być chęć lepszego poznania wiary chrześcijańskiej i samego Boga. Pierwszym miejscem, gdzie uzyskamy odpowiednią wiedzę, jest Pismo Święte. Zalecamy także czytanie pism świętych i przekazów z Nieba (znajdziesz je w zakładce „Polecana literatura”), bo świetnie one rozświetlają zawiłości wiary chrześcijańskiej i często tłumaczą – jak to się mówi – z polskiego na nasze, jak żywa wiara powinna wyglądać. Nie da się zbliżyć do Pana Boga, nie poznając Go. To tak, jakby jeździć samochodem bez znajomości kodeksu drogowego, owszem można, ale prędzej czy później spowodujemy kolizję, bo zachowaliśmy się nie tak, jak powinniśmy.


Krok 5: Oczyszczenie swojego życia


     Czytając Pismo Święte, dowiemy się, jacy powinniśmy być, aby Pan Bóg nas uznał. Warto w tym miejscu zaznaczyć, iż Pismo Święte to nie tylko księgi religijne mówiące o Bogu, ale także świetny poradnik życiowy, nawet dla osób niewierzących. Nawet jeśli ktoś nie wierzy w Boga, ale będzie stosował się do tych rad i oczekiwań, jakie zawarte są w Piśmie Świętym (księgi mądrościowe Starego Testamentu i cały Nowy Testament), to jego życie poprawi się, bo jest to wiedza pokoleń na temat tego, jak żyć, aby było dobrze. Dopiero teraz, jeśli ktoś zechce wpuścić Boga do swego życia, to jego życie jeszcze bardziej się polepszy i nabierze barw, o których ludzie niewierzący często mogą sobie tylko pomarzyć. Wystarczy na nich spojrzeć: złość, frustracja, agresja, nienawiść, napięcie... Życie zgodnie z nakazami Pana Boga zawartymi w wierze chrześcijańskiej uwalnia nas od takich rzeczy.

jak zbliżyć się do Pana Boga

piątek, 17 lutego 2017

Jak zbliżyć się do Pana Boga – 5 pierwszych kroków część 1

    W życiu człowieka przychodzi czasem taki czas, że przypomina on sobie o Bogu i pragnie wrócić do Niego (jeśli do tej pory był osobą niewierzącą) lub zbliżyć się bardziej niż dotychczas (jeśli jest osobą wierzącą). Intuicyjnie podejmuje pewne działania mające to umożliwić, ale wciąż dostrzega różnice w swojej wierze w porównaniu z tą Mocą, o której czyta w Piśmie Świętym. Zaczyna więc zastanawiać się, czy wszystko robi tak, jak trzeba i czy to, co czyta, aby na pewno jest prawdą. Śmiało możemy odpowiedzieć, że wszystko, co jest w Biblii napisane o mocy płynącej z wiary, jest prawdą, jednak by ją doświadczyć, musimy być w bliskości z Panem Bogiem.

5 pierwszych kroków

    W artykule tym przedstawiamy pięć pierwszych kroków, jakie należy wykonać, aby wstąpić na drogę żywej wiary, drogę prowadzącą do Pana Boga. Jest ona wspólna zarówno dla tych, którzy wierzą, ale chcą swoją wiarę pogłębić, jak i dla osób niewierzących, które chcą otworzyć się na wiarę chrześcijańską i na Pana Boga.


Krok 1: Wyrażenie swojej woli


     Pan Bóg dał wszystkim istotom, jakie stworzył wolną wolę, aby istoty te nieprzymuszone odgórnie mogły Go poznać i pokochać. Mógł oczywiście stworzyć sobie istoty zaprogramowane, które machinalnie powtarzałyby: „kocham Cię...”, „kocham Cię...”, „kocham Cię...”, ale – jak się zastanowimy – wiemy po sobie, że my sami nie chcielibyśmy nikogo takiego dla siebie. Chcielibyśmy, aby druga osoba sama od siebie, z głębi swego serca wyznawała nam miłość. Z Panem Bogiem jest dokładnie tak samo. Dał nam wolną wolę, abyśmy mogli Go pokochać dobrowolnie, szczerze i prawdziwie.

     Choć Pan Bóg stale jest przy nas (nawet gdy w Niego nie wierzymy), niewiele może On zrobić, abyśmy Go zapragnęli, bo musiałby zaingerować w naszą wolną wolę, a nie po to ją nam dawał, aby teraz w nią ingerować. Pozostaje Mu tylko czekać, aż człowiek przypomni sobie o Nim.

     Chcą poszerzyć swoje życie o wiarę chrześcijańską lub zbliżyć się do Pana Boga, pierwsze co powinniśmy zrobić to wyrazić swoją wolę, najlepiej na głos, że chcemy, aby Pan Bóg był dla nas ważny i chcemy, aby angażował się w nasze życie. Pamiętajmy, że zawsze to my – jako posiadacze wolnej woli – musimy w stosunku do Pana Boga uczynić pierwszy krok. Pan Bóg może tylko na tę wolę odpowiedzieć, dlatego cierpliwie czeka, oczekując naszej zgody.

     Wypowiedzenie swojej woli należy traktować jako początek drogi do Pana Boga, ale jeśli nie chcemy być tylko bożą owieczką, lecz chcemy, aby Pan Bóg aktywnie brał udział w naszym życiu, warto złożyć jeszcze przy tym swoje oczekiwanie co do Pana Boga. 

     Ja na przykład (gdy wracałem do Pana Boga) wyraziłem swoje oczekiwanie, że nie chcę martwego boga, który gdzieś tam wisi sobie na ścianie w postaci krzyżyka lub w milczeniu przypatruje się z Nieba na moje życie. Skoro Pan Bóg jest bogiem żywym i prawdziwym (jak czytamy w Piśmie Świętym) to chcę, aby mój bóg brał aktywny udział w moim życiu, i skoro chce, abyśmy nazywali Go Ojcem, to też niech się zachowuje jak ojciec i będzie blisko mnie. Jak można przeczytać w moim świadectwie wiary, tak też się stało.

piątek, 3 lutego 2017

Do czego służą demony

<<-- Czytaj artykuł od początku

    Spotkanie z demonami jest potrzebne nie tylko po to, aby zawsze się pilnować i badać samego siebie, ale także po to, aby pogłębić pokorę takiego człowieka, że w drodze do Pana Boga sam nic nie może, musi całkowicie oprzeć się i zaufać Panu Bogu, bo bez Jego opieki i wsparcia jest jak zagubione jagnię wobec krążących wokół wilków.

czy demony istnieją
     To ważny etap, ponieważ uwidacznia on, że w tej drodze duchowej i chęci zbliżenia się do Pana Boga żartów nie ma. Nie jest to już półsen bożej owieczki, która chodzi sobie co niedziela do kościoła, jeździ na pielgrzymki, a w życiu codziennym nie za bardzo stara się żyć po chrześcijańsku. Tutaj jest realna walka nie tylko ze swoimi słabościami i ułomnościami, ale także o wiele większa walka Dobra ze Złem.

     Utkwiła mi w pamięci jedna taka „wymiana ognia” ze Złem, kiedy to wymieniliśmy się działaniem wet za wet. To było po tym, jak pomogłem jednemu forumowiczowi uwolnić się od demona (innego typu niż te opisywane wyżej). Następnego dnia pojawił się atak Złego (nie pamiętam już dokładnie, co to było), więc w rewanżu ja udostępniłem na Facebooku swój darmowy poradnik „Jak uwolnić się z psychicznego bagna”, aby pomóc ludziom zmienić swoje życie na lepsze. W odpowiedzi na to znowu spotkało mnie coś złego i tak przez jakiś czas trwała między nami walka, aż któregoś dnia się zakończyła, Zło nie odpowiedziało... 

     W takim momencie nie ma się z czego cieszyć, ponieważ jest to tylko „przegrupowanie sił”. Zło widząc, że jawny atak nie odnosi skutku, na chwilę się wycofuje, aby znaleźć inny, bardziej subtelny sposób, aby nas zaatakować. Może się więc zdarzyć taka sytuacja, że my będziemy skoncentrowani na przyjęcie jeszcze większego ataku, a tymczasem Zło dokona w nas spustoszenia, wchodząc małą uchyloną furtką, której nie pilnowaliśmy. Stąd zalecenie św. Pawła: „Badajcie samych siebie...”. Pamiętajmy jednak, że jedyną bronią w walce z demonami jest pokora i miłość, no i oczywiście wierność Bogu.


Doświadczenie duchowe

wtorek, 24 stycznia 2017

Spotkanie z demonami

<<-- Czytaj cykl od początku

 Rozwój duchowy


    Nie licząc egzaminu wstępnego opisanego w artykule pt. „Łakomstwo duchowe”, kolejne etapy były dla nas czasem spokojnym i zachwycającym. Przez cały czas (kilka lat) pozostawaliśmy pod ochronnym płaszczem Pana Boga, odizolowani od ataków Złego. Nie po to jednak Pan Bóg nas powołuje, aby obsypywać tylko łaskami. Jego celem jest rozwój naszej duchowości, abyśmy przestali być bożą owieczką, ale jako dziecko Boże zbliżali się do Niego, wiele od siebie dając, ale dzięki temu zasługując na coraz większe łaski, które przygotują nas na jeszcze większe dzieła.


Spotkanie z demonami


     W tym momencie pojawia się pierwszy etap poziomu średnio zaawansowanego, czyli spotkanie z demonami. Na tej drodze, którą w tym cyklu opisujemy, pojawiają się trzy demony (choć nie zawsze), które kolejno wchodzą w nas za przyzwoleniem Pana Boga. Pojawiają się one kolejno, w odstępach kilkumiesięcznych lub dłuższych, a celem tego etapu jest wyrycie w człowieku piętna, że musi stale uważać, bo Zło ciągle krąży wokół nas, próbując odwieść od Pana Boga lub przynajmniej sprawić, aby Pan Bóg przez nasze nieodpowiednie zachowanie pogniewał się i wstrzymał przygotowane dla nas łaski. Jest to walka poważna, wystarczy tylko wspomnieć, że dla szatana ważna jest każda (dosłownie) sekunda, jaką może człowiekowi miłego Bogu wyrwać, aby nie myślał o Nim.

     Spotkanie z demonami jest kolejną przygotowaną dla nas nauką, abyśmy nigdy nie zapominali, że póki żyjemy, Zło będzie nas atakować i próbować odwieść od Boga, a nasza bliskość z Panem Bogiem i Jego Miłość nie jest dana raz na zawsze. W każdej chwili możemy to utracić, jeżeli nie będziemy się pilnować.

wtorek, 17 stycznia 2017

Duchowe słodkości

<<-- Czytaj artykuł od początku

Duchowe słodkości

duchowe doznania
     Niedługo potem pojawiają się pierwsze duchowe uniesienia i duchowe słodkości, ale nie znajduję słów, aby to, co w tym czasie się dzieje opisać. Są to zalążki pierwszych stanów mistycznych, żywej bliskości emocjonalnej i duchowej z Panem Bogiem.

     Wraz z zagłębianiem się w ten duchowy świat i zbliżając się duchowo do Pana Boga, coraz bardziej rozumiemy i odczuwamy, że tak naprawdę do szczęścia wystarcza nam tylko Pan Bóg. Wszystkie nasze dotychczasowe sprawy i zajęcia stają się dla nas mniej ważne lub całkiem przestają mieć znaczenie. W ten sposób doświadczymy to, o czym piszą święci, że „kiedy zakosztuje się Boga, nic innego już potem nie smakuje”. Rzeczywiście tak jest. Coraz bardziej zatem wyzbywamy się swego dotychczasowego, ziemskiego życia, bo już nam po prostu „nie smakuje”, nie jest dla nas pociągające. Te duchowe słodkości i uniesienia (na razie tylko duchowe, bez mistycznych doznań) stanowią jedyny smak, jaki akceptujemy.

duchowość chrześcijańska

Zbroja Boża


     Nie tylko nasze dotychczasowe upodobania się zmieniają, ale także nasz stosunek do bieżących spraw. Nie zajmują nas one zbytnio i nie specjalnie są dla nas ważne, choć dawniej byłyby ważne lub interesujące. Mało nas to wszystko, co ziemskie zaczyna obchodzić, liczy się tylko Pan Bóg i ta pogłębiająca się wciąż bliskość z Nim. Zjawisko to nazywam zbroją Bożą, bo tak to wygląda, jakbyśmy mieli założoną taką duchową zbroję, od której odbijają się sprawy tego świata. O zjawisku tym można przeczytać szerzej w artykule pt. „Zbroja Boża”.

wtorek, 10 stycznia 2017

Jak uświęcić swoje życie

<<-- Czytaj artykuł od początku

    Do tej pory omówiliśmy w osobnych artykułach trzy pierwsze etapy tej szczególnej drogi zbliżania się do Pana Boga. Podąża nią każdy, kogo wybrał i pociągnął ku Sobie Pan Bóg. W artykule pt. „Łakomstwo duchowe” opisaliśmy dwa pierwsze etapy tej drogi, a w artykule pt. „Samoświadomość w rozwoju duchowym” został opisany trzeci etap. Te, jak i kolejne etapy, choć przygotowane dla nielicznych, warte są poznania, ponieważ dają wiedzę, na co uważać, na co zwrócić uwagę i jak się zachować w różnych, nie zawsze miłych sytuacjach życiowych i duchowych.

Jak uświęcić swoje życie

     Blog ten przeznaczony jest nie tylko dla osób, które chcą pogłębić swoją wiarę, ale także dla tych, które chcą bardziej zbliżyć się do Pana Boga. Każda z tych osób może oczekiwać innych doświadczeń na swej drodze, dlatego też czytając poszczególne artykuły na tym blogu, należy zwracać uwagę, dla kogo one są przeznaczone, aby niepotrzebnie nie niepokoić swego serca i nie zniechęcać się do wiary czy Pana Boga, bo nawet jeśli na danej drodze pojawiają się trudne chwile, to taki adept zostaje wcześniej na to duchowo przygotowany i ani myśli przez to rezygnować z Boga, tym bardziej że trudy te szybko idą w niepamięć z powodu głębi łaski, jaką za to potem otrzymujemy.


Spotkanie z demonami


     W ten oto sposób powoli zmierzamy do trzech następnych artykułów tego cyklu, opisujących niezwykły etap spotkania z demonami. Należy pamiętać, że etap ten przeznaczony jest dla wąskiej grupy ludzi, tych, których Pan Bóg pociągnął ku Sobie, ale czasami zdarza się, że te (lub inne) demony pojawiają się w życiu zwykłego wiernego, więc warto posiadać na ten temat wiedzę.

     Odległość czasowa między tym etapem a pierwszym wynosi kilka lat, a od ostatniego opisywanego przez nas etapu, czyli trzeciego, jakieś 2 lata. Pomiędzy nimi jest kilka innych etapów, głównie duchowych, jednak są to stany trudne do wyrażenia za pomocą słów. Na razie nie potrafię tego w sposób zrozumiały opisać, więc opiszę je tylko pokrótce, zaznaczając ich istnienie.


Pragnienie Boga


     Trzy pierwsze etapy stanowią wstęp, zaledwie przygotowanie do wzrostu duchowego, jaki na tej drodze będziemy uzyskiwać. Po zakończeniu trzeciego etapu i uzyskaniu samoświadomości duchowej i pokory, jaka z tego płynie, krystalizuje się w nas pragnienie Boga. Nie są to już tylko nasze chęci i myśli, ale jest to silne pragnienie przylgnięcia do Pana Boga. Nie zawsze na tym etapie odczuwamy już miłość do Niego, bo ta zależy od naszego „poziomu startowego”, nie trzeba się tym jednak specjalnie niepokoić czy martwić. Miłość pojawi się sama w stosownym czasie.

     Oprócz swoich starań, aby zmieniać swoje życie i oczyszczać się z grzechu, pragnienie Boga stanowi naszą największą wartość w tym czasie, bo jest ono zalążkiem żywej wiary, której fundamentem jest bliska (i żywa) relacja z Panem Bogiem.


Zranienie Miłością


     W tym czasie pojawia się zjawisko, które ja nazwałem zranieniem Miłością. Określenie może nie do końca odpowiednie, ale tak to wygląda. Wyobraźmy sobie tygrysa, który swym pazurem rani głęboko nasze ciało i powstaje niegojąca się, głęboka rana, żywa bruzda, która sączy z siebie ból, i przy każdym poruszeniu się z naszej strony ból się odnawia, ani na moment nie dając o sobie zapomnieć. Podobnie, na poziomie duchowym możemy wyobrazić sobie Pana Boga, który swym miłosnym pazurem rani naszą duszę, a z tej „rany” sączy się pragnienie Boga, które ani na moment nie pozwala o Bogu zapomnieć. Przy każdym naszym poruszeniu to pragnienie rozpala się wielkim ogniem wciąż na nowo. Zostajemy jakby naznaczeni przez Boga, a pragnienie, które się wydobywa, nie pozwala nam o Bogu zapomnieć, nie mówiąc już o odpadnięciu od Niego.








Polecane artykuły:


Reklama