Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Żywa wiara. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Żywa wiara. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 lutego 2023

Moja najnowsza książka - Jak ożywić swoją wiarę. Poradnik Praktyka

Prezentuję dziś mój najnowszy poradnik pt. "Jak ożywić swoją wiarę. Poradnik Praktyka". To kolejna książka z cenionego cyklu „Poradnik Praktyka”. Tym razem dzielę się z Czytelnikiem swoimi doświadczeniami związanymi z ożywianiem swojej chrześcijańskiej wiary, czyli wyzwoleniu Mocy i skorzystaniu ze wszystkich dobrodziejstw, jakie daje żywa wiara chrześcijańska. Książka przeznaczona jest przede wszystkim dla osób wierzących, poszukujących sposobów na pogłębienie swojej relacji z Panem Bogiem oraz dla osób szukających inspiracji w celu rozwinięcia swojej dotychczasowej wiary i chrześcijańskiej duchowości.

poradnik praktyka jak ożywić swoją wiarę
Darmowy e-book

Dla wszystkich Czytelników mojego bloga i tych, którzy trafią na ten wpis, udostępniam książkę za darmo w wersji elektronicznej. Więcej szczegółów można znaleźć na moim drugim blogu, czyli "Wiedza jest super". Oto link: Jak ożywić swoją wiarę. Poradnik Praktyka. Zapraszam do pobierania i czytania.








Polecane artykuły:


środa, 9 marca 2022

Budować w sobie twierdzę duchową czy świątynię?

W duchowości chrześcijańskiej spotykamy się z różnymi poradami, w jaki sposób budować swoją wiarę i jak bronić się przed wpływem Złego. Najczęściej mówi się o budowaniu w sobie albo twierdzy duchowej (św. Teresa) albo świątyni bożej.

co to jest twierdza duchowa
W artykule tym podajemy ogólny zarys wznoszenia budowli powstałej z połączenia obu wspomnianych wcześniej koncepcji. Będzie to świątynia boża okalająca twierdzę duchową. Szczegóły wykonawcze do tej koncepcji znajdują się w kolejnych naszych artykułach i książkach z zakresu żywej wiary chrześcijańskiej i duchowości.

Twierdza duchowa i świątynia boża

Odpowiedź na pytanie, dlaczego musimy budować w sobie twierdzę duchową, jest chyba oczywista: aby chronić się przed negatywnym wpływem ze strony szatana i jego demonów. Najważniejszym celem szatana wcale nie jest opętanie człowieka, tylko zerwanie więzi człowieka z Bogiem. Realizuje to w różny sposób, między innymi przez pokusy i nakłanianie do złego. W ten sposób sprawia, że albo my odsuwamy się od Pana Boga, albo Pan Bóg rozgniewany lub zniesmaczony odsuwa się od nas, wstrzymując swoją łaskę. W jednym i drugim przypadku szatański cel zostanie osiągnięty: bez łaski bożej i bez naszej bliskości z Nim, bez naszego zaangażowania nie stanowimy dla niego zagrożenia; weszliśmy ponadto na szeroką drogę prowadzącą ku przepaści. Jak bydło na rzeź będziemy dalej prowadzeni na szatańskim postronku, a koniec nasz będzie marny.

jak zbudować twierdzę duchową

Zbudowanie w sobie twierdzy daje nam pewność, że nie ulegniemy Złu, bo zło nie będzie miało do nas dostępu. Będzie odbijało się od grubych ścian twierdzy. Będzie krążyło wokół nas jak wściekły lew, lecz wstępu do nas nie znajdzie.

Równolegle z budowaniem twierdzy rozpoczynamy budować w sobie świątynię bożą, chociaż z początku to, co uda się nam wznieść, będzie rozburzane przez naszą słabość i grzeszność, ale trzeba próbować. Zawsze coś z tego, co zbudowaliśmy, pozostanie. Szatan będzie robił wszystko, aby nie dopuścić do zbudowania tej świątyni, będzie nas zwodził, próbował doprowadzić do grzechu, bo to wszystko odsuwa nas od Boga, a tym samym burzy świątynię.

Gdy te najprostsze środki nie poskutkują, szatan sięgnie po inne: będzie nas zniechęcał, zastraszał, a nawet może objawić się nam pod postacią anioła i w ten sposób wpuścić w nasz umysł jad w postaci pychy, jacy to my nie jesteśmy święci, skoro doświadczamy objawień, a jak wiemy, nic tak nie razi Pana Boga, jak pycha człowieka. I w ten sposób cel szatański zostanie osiągnięty. Podsuwając nam kolejne „dary” duchowe, sprawi, że wpadniemy w błędną naukę, a Pan Bóg nie będzie już w centrum naszej uwagi.

co się nie podoba Panu Bogu

Trudno budować w sobie świątynię bez mocnego i trwałego fundamentu, jakim jest zbudowanie w sobie wpierw twierdzy duchowej. Tylko mocny fundament uchroni naszą świątynię przed burzami i wichrami, jakimi są działania szatana skierowane przeciwko nam.

W dalszej części artykułu pt. "Jak zbudować w sobie twierdzę duchową?" przedstawiamy poszczególne etapy budowania twierdzy duchowej i świątyni bożej, wskazując na ważne aspekty w budowaniu bliskości z Panem Bogiem, bo temu to wszystko służy: stać się żywą świątynią Boga, w której w sposób bezpośredni będziemy mogli Go wielbić i doświadczać Miłości. Ciąg dalszy artykułu -->>








Polecane artykuły:



poniedziałek, 14 lutego 2022

Krótkie modlitwy, które warto znać i stosować część 2

<<-- Przejdź do części 1

3. Męczeńska śmierć Pana Jezusa

W wielu przekazach z Nieba Pan Jezus mówi, że jedna godzina rozważania Jego męczeńskiej śmierci, ofiary, jaką za nas złożył, więcej jest warta niż wiele godzin spędzonych na umartwianiu swojego ciała (post, biczowanie). Jest także powiedziane, że poprzez tę ofiarę możemy wypraszać u Boga łaski. Przykład takiego praktycznego wykorzystania tego przekazu poznaliśmy w artykule pt. „Moje ożywianie modlitw”. Oto prezentowane tam zawołanie:

Przez Twoją świętą mękę Panie Jezu,
udziel nam łaski zbawienia wiecznego.

Mając w ciągłej uwadze, za jaką wielką cenę zostaliśmy przez Pana Jezusa wykupieni, dlaczego się na to zgodził, i co my dzięki Jego ofierze na tym skorzystali, możemy dzięki temu lepiej (uważniej) prowadzić swoje życie, unikać wszystkiego co mogłoby sprawić przykrość Jezusowi, i budować większą bliskość z Nim. W jednym z przekazów Pan Jezus mówi, że podczas przyjmowania komunii świętej wchodzi do niektórych serc jakby na powtórną mękę. Mając to wszystko w sercu, zaczynamy nasze wnętrze zamieniać w świątynię, w miejsce miłe Panu Jezusowi. Wtedy uzyskujemy świadomość, jak bardzo my – jako ludzie – niegodni jesteśmy miłości Boga. Stąd też płynie w sposób naturalny zawołanie jako odruch serca:

Któryś cierpiał za nas rany,
Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Oba zawołania prezentowane w tym punkcie realizują kilka celów. Pierwszy – najważniejszy – to nieustająca pamięć o tym, co dla nas zrobił Pan Jezus, jak bardzo się poświęcił dla naszego zbawienia.

wtorek, 1 lutego 2022

Dowody na istnienie Boga – Dowód nr 1

Podejmujemy nowy cykl artykułów przedstawiających dowody na istnienie Boga. Nie będą to jakieś dowody teologiczne czy teoretyczne, ale jak najbardziej realne (żywe), płynące z naszych codziennych doświadczeń życiowych. Mamy nadzieję, że Czytelnicy podejmą temat i będą dzielić się swoimi przeżyciami, w których działanie Boga jest niekwestionowane. Mogą to być drobne rzeczy lub duże sprawy – to nie ma znaczenia. Najważniejszy jest przykład, bo on nie jest ślepym zapewnieniem wiary, ale jest naszym świadectwem: ja to doświadczyłem i świadczę o tym, że Bóg istnieje. Chętnie Wasze dowody płynące z życia codziennego opublikujemy – na chwałę Boga i zadumę niedowiarkom. Oto jedno z takich doświadczeń, dosłownie sprzed kilku dni:

jaki jest dowód na istnienie Boga

Pan Bóg chętnie wynagradza poniesiony przez nas trud

To było w zimowy piątek w czasie szalejących porywistych wichur. Z uwagi na moją aktywność związaną z dokarmianiem ptaków dziko żyjących w lesie, zaistniała potrzeba pójścia do stanowisk, którymi się opiekowałem, aby uzupełnić zapasy, bo z braku czasu od tygodnia nie byłem i zapewne karmniki świeciły już pustkami. Nie chciało mi się w taką pogodę wychodzić z domu, ale sobie myślę: będą głodne przez weekend? Ta myśl nie pozwoliła mi na nic innego jak pójść jednak nawet w taką pogodę. Dobrze, że tak się stało, bo na miejscu rzeczywiście nie było już nic do jedzenia.

Przy ostatnim stanowisku w lesie, po uzupełnieniu zapasów, pakuję rzeczy i sobie mylę: fajnie by było sfotografować gile, bo jeszcze nie mam tego gatunku w swoich zbiorach, ale to chyba nierealne. Ostatni raz widziałem gile jeszcze w dzieciństwie, kilkadziesiąt lat temu. Szanse marne, ale fajnie by było...

Para gili

W tym momencie pojawiła się druga myśl: Pan Bóg wszystko może. Zgodziłem się z tym i temat się zakończył. Więcej o tym nie myślałem i o nic Pana Boga nie prosiłem. Wracając leśną drogą, 30 metrów od tego stanowiska, patrzę: tuż przy drodze, na drzewku żeruje sobie para gili. Nawet zbytnio nie bały się mnie, więc spokojnie mogłem porobić zdjęcia, a nawet nagrać filmik. Trudno w tym momencie mówić o zbiegu okoliczności, skoro ostatni raz gile widziałem kilkadziesiąt lat temu.

jak wygląda gil
Samiec gila

Ktoś powie: ale mi dowód... Tak, to drobna rzecz, ale istotna. Zdarzenie to pokazuje, że Bóg jednak istnieje. To nic, że nie prosiłem Go, abym trafił na te gile i mógł porobić sobie zdjęcia. W żywej wierze to normalne, że Pan Bóg spełnia nasze pragnienia nawet wtedy, kiedy nie werbalizujemy tego pragnienia jako prośby. Tak po prostu działa miłość i tak też pisze przecież w Biblii na temat bliskości z Bogiem: nie zdążysz wypowiedzieć swojej prośby, a Bóg już ją spełni...

 

jak wygląda samica gila
Samica gila

Mam bardzo dużo takich doświadczeń, że to, o czym myślałem, że dobrze by było, aby się stało, to się stawało w najbliższym czasie, chociaż o nic werbalnie nie prosiłem. To właśnie (między innymi) oznacza „żywa wiara”. Nie jest to martwa modlitwa do martwego boga, ale realna bliska relacja dwóch kochających się istot, które chcą dla siebie jak najlepiej.

 


Poniesiony przeze mnie trud został przez Pana Boga nagrodzony, bo to jest dla Niego ważne, abyśmy wychodzili ze strefy swojego komfortu i robili coś dla innych.

Jak łatwo się domyślić, prezentowane w tym artykule zdjęcia gili pochodzą z opisywanego tu zdarzenia.

 








Polecane artykuły:



środa, 15 grudnia 2021

Czy ksiądz-pedofil boi się piekła?

<<-- Przejdź do części 1
Zdawałoby się, że znając konsekwencje grzechu i będąc sługą Pana, kto jak kto, ale księża powinni być ostatnimi osobami na świecie, którzy dopuściliby się jakiegoś grzechu. Niestety tak nie jest. Spotykamy w tym gronie alkoholików, pedofilów, homoseksualistów, hazardzistów i innych. Dokładnie tak samo, jak w każdej innej grupie społecznej. Wszystko za sprawą grzesznej natury człowieka. 

 

czy pedofil pójdzie do piekła

czwartek, 25 listopada 2021

Piekło, niebo i sąd ostateczny

Zapraszamy na kolejny cykl artykułów będący odpowiedzią na wątpliwości Czytelnika przesłane nam ostatnio w dość obszernym liście. Poniżej prezentujemy główne wątki-zapytania zawarte w tym liście:

1. Po co ma być sąd szczegółowy skoro na koniec świata ma być sąd ostateczny nad każdym człowiekiem? Więc tam chyba każdy też będzie osądzony według uczynków? Czy zatem dusza od razu trafia do nieba albo piekła czy najpierw jest tak że czeka na ponowne przyjście Jezusa który wtedy dopiero osądzi każdego człowieka? Według kościoła sąd szczegółowy ma być bo Jezus powiedział do łotra który z nim był ukrzyżowany razem że jeszcze dziś będzie z nim w raju. Stąd przypuszcza się że zmarli mogą od razu trafić do nieba lub piekła. Tak samo jak może być człowiek dwa razy sądzony na sądzie szczegółowym i ostatecznym?

2. Czytałem o sądzie szczegółowym to tak pan Bóg ma tam zapisane w księdze życia kto jest zbawiony ale jak ktoś zgrzeszy grzechem ciężkim będzie wymazany? Ale przykładowo pójdzie do spowiedzi i znowu będzie w tej księdze żywota ale załóżmy że znowu popełni ten sam grzech będzie wymazany i tak może być bezustannie?

3. Kiedyś czytałem że na sądzie ostatecznym potępieni będą wyrzuceni wraz z szatanem do morza ognia i tam będą unicestwieni jednak kościół to podważa gdyż Jezus nauczał w ewangelii że będzie to wieczna kara.

4. Czy w ogóle istnieje czyściec bo według Biblii takiego miejsca nie było? Księża podpinają się tylko jakimś fragmentem z księgi Machabejskiej.

5. Na piekło człowiek sam się skazuje i to nie Bóg tylko my sami to wybieramy. Ale czemu niby piekło ma być miejscem katowania ludzi albo wiecznej udręki gdzie to przypomina sceny jak z horroru? Czy to ma sens jakieś maltretowanie tych potępionych tam w różny okrutny sposób? Czy jednak to dlatego że szatan nienawidzi człowieka bo wiadomo że lucyfer zbuntował się bo nie chciał służyć ludziom.

6. Jak widzę te objawienia wizje [na temat piekła - RT] to tak jakby tam każdy miał być w otoczeniu demonów albo wiecznej ciemności lub smrodzie i czuć bardziej niż zwykły człowiek zmysłami. Tylko jak dusze można dźgać albo ciąć lub kroić tak jak widzę to w tych wizjach niektórych skoro dusza jest przezroczysta wszystko przez nią przenika do tego może być niewidzialna?

7. To dlaczego księża tutaj którzy mają na sumieniu pedofilie czy homoseksualizm nie boją się piekła i wiecznej kary i tego potępienia tylko udzielają komunii św bądź nawet spowiadają ludzi i mają czyste sumienie?

8. Kiedyś trafiłem na apokryf który był apokalipsą św Piotra był tam opis także mąk piekielnych jaki Jezus objawił uczniom przed tym jak wstąpił do nieba. Jednak to tylko apokryf nie księga która jest w kanonie pisma św.

piekło i niebo wierze chrześcijańskiej

Piekło i niebo w żywej wierze chrześcijańskiej

Szukając odpowiedzi na nurtujące pytania, Czytelnik stwierdził z konstatacją, że na naszym blogu żaden z artykułów nie podejmuje interesującej go tematyki. To naturalny stan rzeczy. Nasz blog podejmuje tematykę żywej wiary chrześcijańskiej, a dla niej problem piekła, nieba i sądu ostatecznego nie istnieje.

Żywą wiarę chrześcijańską determinuje bliskość z Panem Bogiem i miłość, która z tego tworzy między nami a Bogiem żywą relację. W tym ujęciu unikamy zła i nie grzeszymy z miłości do Boga, aby nie sprawić Mu przykrości i Go nie zawieść. Cokolwiek dobrego czynimy, robimy to z miłości i dla miłości, nie dla nagrody w postaci życia wiecznego. To tylko martwa (nierozwinięta) wiara potrzebuje zachęty typu „Jak będziesz grzeszył, spotka cię kara i pójdziesz do piekła” lub „Jak będziesz spełniał dobre uczynki, otrzymasz nagrodę i pójdziesz do nieba”.

podstawy żywej wiary

sobota, 9 października 2021

Czy osoba bezrobotna podlega grzechowi lenistwa część 3

<<-- Przejdź do części 1
 

Zwróćmy także uwagę, że możemy w życiu robić różne rzeczy, niekoniecznie dobre i właściwe, ale z tego wszystkiego kiedyś będziemy musieli przed Panem Bogiem zdać sprawę...

Grzech lenistwa występuje wtedy, kiedy możemy lub powinniśmy coś zrobić, ale tego nie robimy (lub odkładamy na później), bo nam się nie chce. Zwróćmy uwagę, że samo odłożenie czegoś do zrobienia na późniejszy termin, jeśli tylko wypływa z faktu, że teraz po prostu nam się nie chce, będzie zaliczone jako grzech lenistwa. Nie ważne, że zrobimy to, tylko później. Chodzi o fakt, że coś odłożyliśmy na później, bo nam się nie chciało.

Od grzechu lenistwa bardziej szkodliwy jest dla nas grzech próżnowania, bo dostaliśmy możliwości do czynienia dobra (choćby dwie ręce, które mogą tyle komuś pomóc), ale z nich nie korzystamy. Pan Bóg mówi: „Taką miarą, jaką ty odmierzysz, będzie tobie odmierzone”. Jeśli sami niewiele damy Bogu i otoczeniu, to i niewiele też otrzymamy, a przez to nie zbierzemy wystarczająco dużo zasług, aby zyskać uznanie w oczach Pana Boga.

bezrobocie a grzech

Czy trzeba koniecznie robić w życiu wielkie rzeczy? Nawracać rzesze niewierzących i pomagać wszem wobec? Nie. Mogą być drobne rzeczy. Wielkość naszych czynów nie wynika bowiem od rozmachu naszych działań, ale od naszej miłości, jaka temu towarzyszyła. Dla Pana Boga znaczenie mają jedynie nasze uczynki wykonane z miłością. Jeśli to, co robimy, nawet „dobre uczynki”, nie robimy z miłością, to pójdą one na zmarnowanie. Nie zyskamy dzięki nim zasługi. Pan Bóg uznaje tylko to, co płynie z miłości. Oddajmy głos św. Faustynie:

Jezu, dajesz mi poznać i rozumieć, na czym polega wielkość duszy: nie na czynach wielkich, ale na wielkiej miłości. Miłość ma wartość i ona nadaje wielkość czynom naszym, chociaż uczynki nasze są drobne i pospolite same z siebie, to wskutek miłości stają się wielkie i potężne przed Bogiem, wskutek miłości. Miłość jest tajemnicą, która przekształca wszystko, czego się dotknie w rzeczy piękne i miłe Bogu.

 

jak miłować

sobota, 2 października 2021

Czy osoba bezrobotna podlega grzechowi lenistwa część 1

Niniejszy artykuł stanowi odpowiedź na wątpliwości i zapytania związane z życiem chrześcijańskim przesłane do mnie ostatnio przez Czytelnika. Oto fragmenty tego listu:

Witam, moje pytanie dotyczy kwestii, jak to widzi kościół wiara? Otóż czy jeśli ktoś jest osobą bezrobotną nie wykonującą zawodowej pracy ale zajmuje się domem i czynnościami które tam na co dzień się wykonuje może być po śmierci potępiony? Chodzi mnie o to czy taka osoba grzeszy grzechem lenistwa który jest jednym z grzechów głównych? Czy trzeba wykonywać pracę zawodową żeby było że coś się w życiu zrobiło do czegoś się dążyło?

(...)

Jeszcze co mogę odnieść się co tam kościół pisze: Każdy ma jakiś talent dany od pana Boga który musi rozwijać i pielęgnować. Każdy został stworzony by mieć jakiś Boży plan który ma wypełnić w swoim życiu. Zatem teraz pytanie czy zajmując się domem tym co trzeba tam zrobić na co dzień wykonuje pracę jakąś czy jednak to muszę być jednak w pracy zawodowej by powiedzieć że coś zrobiłem nie było to lenistwo? Jak to widzi kościół bo przecież nawet zakonnicy w seminarium duchownym wykonują takie prace jak się robi na co dzień w domu?

Tak patrząc na życie i na wiarę czy mam słuszność że tak zamartwiam się tym bo co pan Bóg powie mnie po śmierci? Może że zaniedbałem jednak swoje życie nie dążyłem do niczego nic z siebie nie dawałem innym? Bo chodzi też o to by żyć dla drugiego człowieka nie tylko dla siebie samego że tylko jestem egoistą? Dlatego bardzo chciałem prosić o pomoc w wyjaśnieniu tego pytania bo mam wyrzuty sumienia. Czy jednak to co robię jest słuszne czy jednak nie jest to za mało? Czy zajmując się tylko tym co tam w domu się robi to nie jest jednak za mało i jednak popełniam grzech lenistwa?

czy bezrobotny grzeszy lenistwem

Z powyższego listu możemy wyodrębnić kilka zagadnień, które trapią Czytelnika:

– Czy brak pracy zawodowej podlega grzechowi lenistwa?

– Praca i życie na rzecz innych

– Wątpliwości Czytelnika, czy przez brak pracy nie utraci szansy na zbawienie.

Powyższe zagadnienia rozpatrzymy oddzielnie dla większej przejrzystości artykułu. Zaczniemy od krótszych kwestii, czyli od trzeciego i drugiego zagadnienia.

 

piątek, 7 maja 2021

Związek modlitewny, czyli pomódl się nie tylko za siebie część 2

<<-- Przejdź do części 1

Imię jest ważne...

Ważnym elementem w modlitwie wstawienniczej jest wypowiedzenie imienia osoby, za którą się modlimy. Zamiast: „teraz modlę się w intencji tego pana” lepiej użyć formy „teraz modlę się w intencji (pana) Roberta”. To znacząco zwiększa moc modlitwy. Współcześni ludzie teraz tego nie rozumieją i bagatelizują, ale od zawsze imię wojownika, mistrza czy zwykłego człowieka niosło ze sobą moc. Tak, chociażby czytamy w Ewangelii, kiedy będący pod wrażeniem uczniowie zwracają się z pasją do Pana Jezusa: „Panie, ze względu na Twoje imię nawet złe duchy się nam poddają!”. A przecież i my, w codziennej modlitwie, tak właśnie rozpoczynamy każdą modlitwę: „W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego...”

Jeśli chcecie się za kogoś pomodlić, nawet za kogoś obcego lub niebędącego z wami w związku modlitewnym, jeśli tylko macie taką możliwość, zapytajcie tę osobę o imię i później w modlitwie użyjcie tego imienia, bo za tym imieniem pójdzie większa moc waszej modlitwy.

 

czwartek, 22 kwietnia 2021

Związek modlitewny, czyli pomódl się nie tylko za siebie część 1

W planie bożym, nakreślonym przez naukę Jezusa Chrystusa, bardzo ważne jest, abyśmy modlili się za innych, nawet za swoich krzywdzicieli. Skoro nawet za krzywdzicieli, więc tym bardziej za osoby nam bliskie, które są dla nas ważne. W żywej wierze chrześcijańskiej cechującej się miłością chrześcijańską warunek ten wypływa bezpośrednio z miłości jako odruch serca, wręcz potrzeba serca...


jak modlić się za kogoś

Co to jest związek modlitewny?

Związek modlitewny to czuły związek dwojga lub więcej osób, które codziennie modlą się wzajemnie za siebie i będą modlić się tak długo, jak długo będą żyć, nawet gdy ta druga osoba umrze – wtedy będą modlić się za jej duszę.

Związek modlitewny to doskonałe rozwiązanie dla osób, które chcą dzielić się z innymi swoją miłością chrześcijańską, to także idealna odpowiedź na potrzeby osób samotnych, takich, które nie mają bliskich, którzy modliliby się za nich teraz w życiu i potem po śmierci. Wejście w związek modlitewny z drugą osobą daje pewność, że pozostaną w czyjejś pamięci, nawet wtedy, gdy umrą, a modlitwa, która będzie płynąć w ich intencji, skieruje na nie czułą uwagę Pana Boga.

Związek modlitewny dwojga osób powinien wypływać albo z miłości, albo z sympatii do tej osoby, albo z życzliwości. W końcu jest to związek. Nie jest on może takim związkiem jak związek mężczyzny z kobietą, z całą tą sferą seksualną i zawłaszczeniem dla siebie (jesteś tylko mój, a ja tylko twoja), jest to związek oparty na dzieleniu się sobą, na bliskości mentalnej, emocjonalnej lub duchowej, na rozumieniu, że mamy realny wpływ na czyjeś życie. W jednym z przekazów z Nieba czytamy: „Niewielka to zasługa zbawić tylko siebie...”. Związek modlitewny to pielęgnacja w sobie czułej uwagi na drugim człowieku, skupienie nie tylko na sobie...

modlitwy za kogoś

wtorek, 25 kwietnia 2017

Obrazy Matki Bożej słynące z łask w województwie podlaskim

Artykuł prezentuje następujące cudowne obrazy Matki Bożej:

  • Obraz Matki Bożej Królowej Rodzin w Juchnowcu
  • Obraz Matki Bożej Pocieszenia w Krypnie kościelnym
  • Cudowny obraz Matki Bożej Różanostockiej
  • Obraz Matki Bożej Bolesnej w Świętej Wodzie.
 

Obraz Matki Bożej Królowej Rodzin w Juchnowcu


obraz łaskami słynący
Obraz Matki Bożej Królowej Rodzin

    Juchnowiec Kościelny to wieś w województwie podlaskim położona ok. 10 km od Białegostoku. 

     Od niepamiętnych czasów w Juchnowcu czczono namalowaną na desce ikonę Matki Bożej słynącą z czynienia cudów. Świątynia powstała tu w XVIII wieku, w miejscu starego, drewnianego kościółka wzniesionego w XVI w. Sława obrazu była tak wielka, że w XVII w. sanktuarium w Juchnowcu było równie znane, jak to w Ostrej Bramie w Wilnie. U stóp cudownego obrazu, w podzięce za cudowne uzdrowienia i łaski, składano liczne wota, które przeznaczane były następnie na potrzeby ojczyzny. 

     W tej chwili sanktuarium w Juchnowcu jest jednym z dziewięciu sanktuariów należących do Archidiecezji białostockiej. W roku 1996 władze kościelne nadały kościołowi tytuł „Matki Bożej Królowej Rodzin” oraz ustanowiły dzień odpustu na 2 lipca. 

     W dniu odpustu przed oblicze Matki Bożej Królowej Rodzin przybywają rodzice z dziećmi, by oddać się jej w opiekę. Pielgrzymi zapewniają, że cudowna ikona Matki Bożej pomaga chorym wyzdrowieć z nieuleczalnych chorób kończyn, nerwic, chorób wieku dziecięcego czy chorób dróg oddechowych. To miejsce wybrały także bezpłodne pary, które tracą wiarę w możliwość poczęcia dziecka – wstawiennictwo Matki Bożej pomaga bowiem w zajściu w ciążę. 


Obraz Matki Bożej Pocieszenia w Krypnie kościelnym



Obraz Matki Bożej Pocieszenia w Krypnie kościelnym
Obraz Matki Bożej Pocieszenia

    Obraz słynący łaskami znajduje się w prastarym Sanktuarium Maryjnym, gdzie jest umieszczony w głównym ołtarzu świątyni, podniesionej do rangi Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia.

     Jak głosi miejscowa legenda, obraz Matki Bożej pojawił się na grubej lipie, pod którą stała krypa przeznaczona do pojenia koni. Działo się to w miejscu słabo zamieszkałym gdzie podróżni po przeprawie rzeki Narwi w Tykocinie i jej rozległych bagien, mogli w cieniu drzew puszczańskich, na niewielkim wzniesieniu odpocząć przed dalszą podróżą. Obraz trzykrotnie odnoszono do kościoła w Knyszynie i za każdym razem powracał. Na koniec powiedział: „Ja nie będę w Knyszynie, ja na wieki pozostanę w Krypnie”. Obraz umieszczono w końcu w małej kaplicy zbudowanej na miejscu objawienia, która przetrwała do 1625 r. 

     W dokumentach kościelnych najwcześniejsza wzmianka o obrazie zamieszczona jest w protokole wizytacji generalnej kościoła knyszyńskiego z 1731 roku. W dokumencie tym czytamy, że: „Kościół na Krypnie ma w wielkim ołtarzu obraz Najświętszej Maryi Panny słynący łaskami”. Można jednak przypuszczać, że pojawił się on w Krypnie dużo wcześniej, skoro w tym czasie posiadał już korony i berło, ofiarowane jako wota dziękczynne za otrzymane łaski.



Cudowny obraz Matki Bożej Różanostockiej


obraz matki boskiej cudami słynący
Obraz Matki Bożej Różanostockiej

czwartek, 30 marca 2017

Psalmy jako pomoc w ożywianiu swojej wiary część 2

<<-- Przejdź do części 1

Psalm 6


Nie karć mnie, Panie, w swym gniewie
i nie karz w swej zapalczywości.
Zmiłuj się nade mną, Panie, bom słaby;
ulecz mnie, Panie, bo kości moje strwożone
i duszę moją ogarnia wielka trwoga;
lecz Ty, o Panie, jakże długo jeszcze...?

Zwróć się, o Panie, ocal moją duszę,
wybaw mnie przez Twoje miłosierdzie,
bo nikt po śmierci nie wspomni o Tobie:
któż Cię wychwala w Szeolu?

Zmęczyłem się moim jękiem, płaczem
obmywam co noc moje łoże,
posłanie moje skrapiam łzami.
Od smutku oko moje mgłą zachodzi,
starzeję się z powodu wszystkich mych wrogów.

Odstąpcie ode mnie wszyscy, którzy zło czynicie,
bo Pan usłyszał głos mojego płaczu;
Pan usłyszał moje błaganie,
Pan przyjął moją modlitwę.

Niech się wszyscy moi wrogowie
zawstydzą i bardzo zatrwożą,
niech odstąpią i niech się zawstydzą!


Psalm 17


Wysłuchaj, Panie, słuszności,
zważ na me wołanie,
przyjmij moje modły z warg nieobłudnych!

Niech przed Twoim obliczem
zapadnie wyrok o mnie:
oczy Twoje widzą to, co prawe.

Choćbyś badał me serce,
nocą mnie nawiedzał i doświadczał ogniem,
nie znajdziesz we mnie nieprawości.

Moje usta nie zgrzeszyły ludzkim obyczajem;
według słów Twoich warg
wystrzegałem się ścieżek gwałtu.

Moje kroki trzymały się mocno
na Twoich ścieżkach,
moje stopy się nie zachwiały.

Wzywam Cię, bo Ty mnie wysłuchasz, o Boże!
Nakłoń ku mnie Twe ucho, usłysz moje słowo.
Okaż miłosierdzie Twoje, Zbawco tych,
co się chronią przed wrogami pod Twoją prawicę.

wtorek, 28 marca 2017

Psalmy jako pomoc w ożywianiu swojej wiary część 1

    Nawiązywanie bliskiej więzi z Panem Bogiem może odbywać się na różne sposoby w zależności od naszej emocjonalności, duchowości, ale także od zaangażowania i potrzeb. Trudno oczekiwać od Pana Boga emocjonalnego zbliżenia do nas, jeśli sami tą bliską więzią nie emanujemy. W zakładce „Jak ożywić swoją wiarę” podajemy różne sposoby na ożywianie swojej wiary, które można stosować w zależności od potrzeb. Dziś podajemy kolejny sposób.

psalmy biblia

    Poza bezpośrednim zwracaniem się do Pana Boga i modlitwą na początku naszej drogi innych obszarów ekspresji swoich uczuć i myśli względem Pana Boga nie mamy. Nie zawsze zresztą zwracamy się do Niego z tej prostej przyczyny, że nie wiemy, co mielibyśmy mówić. Czasami wręcz odczuwamy jakąś taką psychiczną blokadę, aby mówić (obojętnie czy na głos, czy w myślach) w próżnię do pustego pokoju.

psalmy biblijne

     Nawiązywanie bliskiej więzi z drugą osobą, także z Bogiem to jednak stała bliskość tych dwojga, jak nie emocjonalna to przynajmniej mentalna. Na początku naszych starań, gdy wychodzimy z mroków martwej wiary, możemy być wobec Boga emocjonalnie obojętni – żadne uczucia względem Niego nie będą się rodziły. To normalne i częste zjawisko u początkujących. Trudno, aby nasze serce nagle rozpaliło się, gdy do tej pory Pan Bóg był dla nas bardziej postacią mityczną, kimś odległym, niż żywą, bliską istotą.

psalmy a chrześcijaństwo

    Ożywianie swojej wiary polega więc między innymi na tym, aby nie tylko nasz umysł zapalił się do Boga, ale także serce. Bliskość emocjonalną uzyskamy wtedy, gdy Bóg dla naszej mentalności i emocjonalności przestanie być odległy, a stanie się bliski, a będzie to możliwe wtedy, gdy nie tylko często będziemy o Nim myśleli, ale także często zwracali się do Niego i to nie bynajmniej po to, aby o coś prosić, ale tak po prostu jako poruszenie naszego serca, które pragnie miłości.

     Metoda, jaką proponujemy, polega na słuchaniu biblijnych psalmów wypowiadanych przez lektora, które bez problemu możemy kupić lub znaleźć w internecie. Jest to przydatna metoda dla tych, którzy chcieliby Bogu uzewnętrznić swoje myśli i uczucia, ale nie potrafią wyrazić tego słowami, choć świetnie nada się także dla innych jako poszerzenie swoich mentalnych i emocjonalnych obszarów odczuwania.

     W metodzie tej nie chodzi tyle o siedzenie i słuchanie w skupieniu psalmów, ile o zatopienie się w słowa wypowiadane przez lektora i to do tego stopnia, aby stały się one wyrazem naszych własnych uczuć i myśli. Otwórzmy swe serce i umysł na oścież i zaakceptujmy, że słowa te zawierają wszystko to, co do tej pory było w nas niewyartykułowane. To naprawdę świetny sposób, aby rozbudzić nasze uczucia względem Pana Boga i zbliżyć się emocjonalnie do Niego. To może być jeden ze sposobów na budowanie bliskiej więzi z Panem Bogiem.

Reklama