piątek, 3 lutego 2017

Do czego służą demony

<<-- Czytaj artykuł od początku

    Spotkanie z demonami jest potrzebne nie tylko po to, aby zawsze się pilnować i badać samego siebie, ale także po to, aby pogłębić pokorę takiego człowieka, że w drodze do Pana Boga sam nic nie może, musi całkowicie oprzeć się i zaufać Panu Bogu, bo bez Jego opieki i wsparcia jest jak zagubione jagnię wobec krążących wokół wilków.

czy demony istnieją
     To ważny etap, ponieważ uwidacznia on, że w tej drodze duchowej i chęci zbliżenia się do Pana Boga żartów nie ma. Nie jest to już półsen bożej owieczki, która chodzi sobie co niedziela do kościoła, jeździ na pielgrzymki, a w życiu codziennym nie za bardzo stara się żyć po chrześcijańsku. Tutaj jest realna walka nie tylko ze swoimi słabościami i ułomnościami, ale także o wiele większa walka Dobra ze Złem.

     Utkwiła mi w pamięci jedna taka „wymiana ognia” ze Złem, kiedy to wymieniliśmy się działaniem wet za wet. To było po tym, jak pomogłem jednemu forumowiczowi uwolnić się od demona (innego typu niż te opisywane wyżej). Następnego dnia pojawił się atak Złego (nie pamiętam już dokładnie, co to było), więc w rewanżu ja udostępniłem na Facebooku swój darmowy poradnik „Jak uwolnić się z psychicznego bagna”, aby pomóc ludziom zmienić swoje życie na lepsze. W odpowiedzi na to znowu spotkało mnie coś złego i tak przez jakiś czas trwała między nami walka, aż któregoś dnia się zakończyła, Zło nie odpowiedziało... 

     W takim momencie nie ma się z czego cieszyć, ponieważ jest to tylko „przegrupowanie sił”. Zło widząc, że jawny atak nie odnosi skutku, na chwilę się wycofuje, aby znaleźć inny, bardziej subtelny sposób, aby nas zaatakować. Może się więc zdarzyć taka sytuacja, że my będziemy skoncentrowani na przyjęcie jeszcze większego ataku, a tymczasem Zło dokona w nas spustoszenia, wchodząc małą uchyloną furtką, której nie pilnowaliśmy. Stąd zalecenie św. Pawła: „Badajcie samych siebie...”. Pamiętajmy jednak, że jedyną bronią w walce z demonami jest pokora i miłość, no i oczywiście wierność Bogu.


Doświadczenie duchowe

wtorek, 24 stycznia 2017

Spotkanie z demonami

<<-- Czytaj cykl od początku

 Rozwój duchowy


    Nie licząc egzaminu wstępnego opisanego w artykule pt. „Łakomstwo duchowe”, kolejne etapy były dla nas czasem spokojnym i zachwycającym. Przez cały czas (kilka lat) pozostawaliśmy pod ochronnym płaszczem Pana Boga, odizolowani od ataków Złego. Nie po to jednak Pan Bóg nas powołuje, aby obsypywać tylko łaskami. Jego celem jest rozwój naszej duchowości, abyśmy przestali być bożą owieczką, ale jako dziecko Boże zbliżali się do Niego, wiele od siebie dając, ale dzięki temu zasługując na coraz większe łaski, które przygotują nas na jeszcze większe dzieła.


Spotkanie z demonami


     W tym momencie pojawia się pierwszy etap poziomu średnio zaawansowanego, czyli spotkanie z demonami. Na tej drodze, którą w tym cyklu opisujemy, pojawiają się trzy demony (choć nie zawsze), które kolejno wchodzą w nas za przyzwoleniem Pana Boga. Pojawiają się one kolejno, w odstępach kilkumiesięcznych lub dłuższych, a celem tego etapu jest wyrycie w człowieku piętna, że musi stale uważać, bo Zło ciągle krąży wokół nas, próbując odwieść od Pana Boga lub przynajmniej sprawić, aby Pan Bóg przez nasze nieodpowiednie zachowanie pogniewał się i wstrzymał przygotowane dla nas łaski. Jest to walka poważna, wystarczy tylko wspomnieć, że dla szatana ważna jest każda (dosłownie) sekunda, jaką może człowiekowi miłego Bogu wyrwać, aby nie myślał o Nim.

     Spotkanie z demonami jest kolejną przygotowaną dla nas nauką, abyśmy nigdy nie zapominali, że póki żyjemy, Zło będzie nas atakować i próbować odwieść od Boga, a nasza bliskość z Panem Bogiem i Jego Miłość nie jest dana raz na zawsze. W każdej chwili możemy to utracić, jeżeli nie będziemy się pilnować.

wtorek, 17 stycznia 2017

Duchowe słodkości

<<-- Czytaj artykuł od początku

Duchowe słodkości

duchowe doznania
     Niedługo potem pojawiają się pierwsze duchowe uniesienia i duchowe słodkości, ale nie znajduję słów, aby to, co w tym czasie się dzieje opisać. Są to zalążki pierwszych stanów mistycznych, żywej bliskości emocjonalnej i duchowej z Panem Bogiem.

     Wraz z zagłębianiem się w ten duchowy świat i zbliżając się duchowo do Pana Boga, coraz bardziej rozumiemy i odczuwamy, że tak naprawdę do szczęścia wystarcza nam tylko Pan Bóg. Wszystkie nasze dotychczasowe sprawy i zajęcia stają się dla nas mniej ważne lub całkiem przestają mieć znaczenie. W ten sposób doświadczymy to, o czym piszą święci, że „kiedy zakosztuje się Boga, nic innego już potem nie smakuje”. Rzeczywiście tak jest. Coraz bardziej zatem wyzbywamy się swego dotychczasowego, ziemskiego życia, bo już nam po prostu „nie smakuje”, nie jest dla nas pociągające. Te duchowe słodkości i uniesienia (na razie tylko duchowe, bez mistycznych doznań) stanowią jedyny smak, jaki akceptujemy.

duchowość chrześcijańska

Zbroja Boża


     Nie tylko nasze dotychczasowe upodobania się zmieniają, ale także nasz stosunek do bieżących spraw. Nie zajmują nas one zbytnio i nie specjalnie są dla nas ważne, choć dawniej byłyby ważne lub interesujące. Mało nas to wszystko, co ziemskie zaczyna obchodzić, liczy się tylko Pan Bóg i ta pogłębiająca się wciąż bliskość z Nim. Zjawisko to nazywam zbroją Bożą, bo tak to wygląda, jakbyśmy mieli założoną taką duchową zbroję, od której odbijają się sprawy tego świata. O zjawisku tym można przeczytać szerzej w artykule pt. „Zbroja Boża”.

wtorek, 10 stycznia 2017

Jak uświęcić swoje życie

<<-- Czytaj artykuł od początku

    Do tej pory omówiliśmy w osobnych artykułach trzy pierwsze etapy tej szczególnej drogi zbliżania się do Pana Boga. Podąża nią każdy, kogo wybrał i pociągnął ku Sobie Pan Bóg. W artykule pt. „Łakomstwo duchowe” opisaliśmy dwa pierwsze etapy tej drogi, a w artykule pt. „Samoświadomość w rozwoju duchowym” został opisany trzeci etap. Te, jak i kolejne etapy, choć przygotowane dla nielicznych, warte są poznania, ponieważ dają wiedzę, na co uważać, na co zwrócić uwagę i jak się zachować w różnych, nie zawsze miłych sytuacjach życiowych i duchowych.

Jak uświęcić swoje życie

     Blog ten przeznaczony jest nie tylko dla osób, które chcą pogłębić swoją wiarę, ale także dla tych, które chcą bardziej zbliżyć się do Pana Boga. Każda z tych osób może oczekiwać innych doświadczeń na swej drodze, dlatego też czytając poszczególne artykuły na tym blogu, należy zwracać uwagę, dla kogo one są przeznaczone, aby niepotrzebnie nie niepokoić swego serca i nie zniechęcać się do wiary czy Pana Boga, bo nawet jeśli na danej drodze pojawiają się trudne chwile, to taki adept zostaje wcześniej na to duchowo przygotowany i ani myśli przez to rezygnować z Boga, tym bardziej że trudy te szybko idą w niepamięć z powodu głębi łaski, jaką za to potem otrzymujemy.


Spotkanie z demonami


     W ten oto sposób powoli zmierzamy do trzech następnych artykułów tego cyklu, opisujących niezwykły etap spotkania z demonami. Należy pamiętać, że etap ten przeznaczony jest dla wąskiej grupy ludzi, tych, których Pan Bóg pociągnął ku Sobie, ale czasami zdarza się, że te (lub inne) demony pojawiają się w życiu zwykłego wiernego, więc warto posiadać na ten temat wiedzę.

     Odległość czasowa między tym etapem a pierwszym wynosi kilka lat, a od ostatniego opisywanego przez nas etapu, czyli trzeciego, jakieś 2 lata. Pomiędzy nimi jest kilka innych etapów, głównie duchowych, jednak są to stany trudne do wyrażenia za pomocą słów. Na razie nie potrafię tego w sposób zrozumiały opisać, więc opiszę je tylko pokrótce, zaznaczając ich istnienie.


Pragnienie Boga


     Trzy pierwsze etapy stanowią wstęp, zaledwie przygotowanie do wzrostu duchowego, jaki na tej drodze będziemy uzyskiwać. Po zakończeniu trzeciego etapu i uzyskaniu samoświadomości duchowej i pokory, jaka z tego płynie, krystalizuje się w nas pragnienie Boga. Nie są to już tylko nasze chęci i myśli, ale jest to silne pragnienie przylgnięcia do Pana Boga. Nie zawsze na tym etapie odczuwamy już miłość do Niego, bo ta zależy od naszego „poziomu startowego”, nie trzeba się tym jednak specjalnie niepokoić czy martwić. Miłość pojawi się sama w stosownym czasie.

     Oprócz swoich starań, aby zmieniać swoje życie i oczyszczać się z grzechu, pragnienie Boga stanowi naszą największą wartość w tym czasie, bo jest ono zalążkiem żywej wiary, której fundamentem jest bliska (i żywa) relacja z Panem Bogiem.


Zranienie Miłością


     W tym czasie pojawia się zjawisko, które ja nazwałem zranieniem Miłością. Określenie może nie do końca odpowiednie, ale tak to wygląda. Wyobraźmy sobie tygrysa, który swym pazurem rani głęboko nasze ciało i powstaje niegojąca się, głęboka rana, żywa bruzda, która sączy z siebie ból, i przy każdym poruszeniu się z naszej strony ból się odnawia, ani na moment nie dając o sobie zapomnieć. Podobnie, na poziomie duchowym możemy wyobrazić sobie Pana Boga, który swym miłosnym pazurem rani naszą duszę, a z tej „rany” sączy się pragnienie Boga, które ani na moment nie pozwala o Bogu zapomnieć. Przy każdym naszym poruszeniu to pragnienie rozpala się wielkim ogniem wciąż na nowo. Zostajemy jakby naznaczeni przez Boga, a pragnienie, które się wydobywa, nie pozwala nam o Bogu zapomnieć, nie mówiąc już o odpadnięciu od Niego.








Polecane artykuły:


środa, 4 stycznia 2017

Droga ku świętości

Zaawansowana droga do Pana Boga


     Od czasu do czasu przedstawiamy na łamach tego bloga kolejne etapy wyjątkowej drogi prowadzącej do Pana Boga, szczególnej, gdyż na nią przede wszystkim powołuje sam Pan Bóg, który spośród ludzi wybiera sobie nielicznych, których będzie prowadził drogą pogłębionej duchowości zmierzającej do osiągnięcia świętości, świętości rozumianej jako szczególną bliskość z Panem Bogiem i Panem Jezusem, do tego stopnia, że będą stanowić z człowiekiem jedno serce i jedną myśl. To spośród nich wywodzi się większość błogosławionych i świętych Kościoła katolickiego.

jak zostać świętym
    Pan Bóg powołuje do tej drogi wiele osób, ale tylko nielicznym udaje się tę drogę ukończyć. Większość z nich utyka gdzieś na średnio zaawansowanym poziomie, ponieważ wszystko, co było łatwe do zrobienia, zrobili, a zaawansowany poziom wymaga od nich nie tylko bezgranicznego oddania, ale także bezgranicznego zawierzenia. Jak mówi Pan Bóg do polskiej mistyczki Zofii Nosko: „Choćby się cały świat wokół ciebie walił, nie przestawaj Mi ufać”. Kończąc średnio zaawansowany poziom tej szczególnej drogi prowadzącej do Pana Boga, należy te słowa rozumieć dosłownie. Będą zdarzały się różne sytuacje, często bolesne i niesprawiedliwe, ale skoro Pan Bóg nie oszczędził nawet Swego Syna, wydając Go na mękę i śmierć na krzyżu, więc i ludzi, których chce wywyższyć swoją łaską, nie oszczędzi. Mówi to nawet wprost w Piśmie Świętym: „Tak jak szczere złoto sprawdza się w ogniu tygla, tak Ja tych, których kocham, sprawdzam w ogniu utrapienia”, a w jednym z przekazów z Nieba wyjaśnia: „Doświadczam ludzi, aby przekonać się, czy dają Mi czyste złoto, bo Ja oddaję się im cały”.

święci katoliccy

czwartek, 22 grudnia 2016

Oddanie się Opatrzności Bożej

<<-- Poprzednia modlitwa

Boże mój! 
Nie wiem, co mnie dzisiaj czeka. 
Tyle tylko wiem, 
że mnie nic nie spotka, 
czego byś Ty pierwej nie przewidział, 
nie dopuścił lub nie rozkazał od wieków: 
to mnie uspokaja. 

Uwielbiam Twoje odwieczne i niedościgłe wyroki, 
skłaniam czoło stojąc z jak największą 
pokorą przed obliczem Twoim, 
wielbię miłość i dobroć Twoją ku mnie. 
Wszystko przyjmuję, ze wszystkiego złożę 
Ci ofiarę i połączę ją z ofiarą 
Jezusa Chrystusa, Zbawiciela mojego. 

Proszę Cię tylko w Imię Jego 
i przez Jego nieskończone zasługi 
o cierpliwość w przeciwnościach moich 
i o zupełne posłuszeństwo 
woli Twojej we wszystkim. 

Amen








Polecane artykuły:


wtorek, 13 grudnia 2016

Rekomendacja: Pójdź ze Mną cz 4

<<-- Czytaj artykuł od początku


Ja: Zapytałam, czy spotkam naszych zmarłych wujów, księży? Odpowiedziała, że tak.
Zapytałam jeszcze: – Powiedz mi, jak się czułaś w swej ostatniej godzinie? Odpowiedziała mi:
Siostra: Tyle razy już ci to mówiłam. Był obok mnie Anioł Stróż i Najświętsza Maryja Panna, która ocierała moje łzy i mówiła: „Odwagi córko! Jeszcze trochę, a potem szczęście wieczne” – Zaprowadziła mnie potem do Jezusa. Widzialnymi Aniołami byli obok mnie…..(wymieniła tu osoby przyjazne). Mam piękne miejsce w niebie (Powtarzała mi to wiele razy) Radości są tu rozsiane pod naszymi stopami.

Ja: Jeśli to ty jesteś siostro, dlaczego nie pokażesz się mi?
Siostra: Nie mogę ci się pokazać, bo byś umarła!
Ja: Dlaczego?
Siostra: Bo nie zniosłabyś mego blasku. Jezus liczy wszystko, nasze trudności, nasze boleści, nasze łzy i pokusy zniesione z uległością i ufnością w Panu. Temu wszystkiemu Bóg wyznacza wielką nagrodę chwały. Łzy moje są drogimi kamieniami na mojej sukni. Tak, w niebie każda chwila jest początkiem nowej radości i naszego zachwytu. Niebo? Już sam uśmiech naszej Królowej, to niebo! Gdy Ona się uśmiecha, jasne promienie emanują od Niej i oświecają ziemię. Nie ma przykrości, nie ma łzy, którą by N. M. P. nie zebrała swoją litosną ręką, by ofiarować to Jezusowi.

Siostra: Gdyby wszyscy ludzie na ziemi mogli ujrzeć szczęście tego Królestwa Niebieskiego, cała ludzkość, dobrzy i źli, zapragnęliby umrzeć w jednej chwili, aby je posiąść.

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Rekomendacja: Pójdź ze Mną cz 3

<<-- Czytaj artykuł od początku

ROZMOWA MIĘDZY SIOSTRĄ ZAKONNĄ A DUSZĄ Z CZYŚĆCA WSTĘPUJĄCĄ DO NIEBA


Siostra: Kochaj swe powołanie... O, gdybyś mnie zobaczyła!
Ja: Ale czy to ty?
Siostra: Tak, to, ja, ale nie możesz mnie zobaczyć. Jestem duszą błogosławioną.
Ja: Ziemia dała ci tyle cierpienia i cierni.
Siostra: Dziękujmy Panu za to, bo inaczej zbyt przywiązałabym się do przemijających rzeczy tego świata. Jestem teraz w miejscu rozkoszy!
Ja: A więc jesteś w niebie?
Siostra: Nie! Jeszcze nie. Ale się raduję, a cóż to będzie potem w niebie? Raduję się, bo cierpię i cierpię, a im więcej się raduję, tym więcej cierpię.
Ja: A sąd?
Siostra: Właśnie! Miłosierdzie Boże jest jakby mamusia, która mówiła, pieszcząc swe dziecię: „Biedne maleństwo tyś nie zrobiła tego umyślnie”!
Ja: A nasze winy?
Siostra: Pan mówi do diabła: „To twoje dzieło”! Wszystko polega na tym, by z całego serca należeć do Chrystusa przez całe życie.

Ja: Powiedz mi coś napotkała przy swym zgonie?
Siostra: Nieskończone Miłosierdzie, dwie ręce miłosne i Serce bijące Miłością!
(Obudziła mnie w nocy wołając…..)
Siostra: Dlaczego nie kochacie Boga? Ja umieram z miłości!

Siostra: Nie obawiajcie się cierpienia, bo nie jest godne… nie jest godne… Takim jest dobro, które mnie oczekuje, że wszelki trud jest mi miłym! Będę z wami zawsze! Tak wielką łaskę czyni wam Bóg.

wtorek, 29 listopada 2016

Rekomendacja: Pójdź ze Mną cz 2

<<-- Czytaj artykuł od początku

Niech nikt nie lęka się zbliżyć do Mnie, poszukiwać Mnie, a zwłaszcza kochać Mnie. Wszystkim obiecuję Moją przyjaźń i przebaczenie w zamian za szczere uderzenie serca z miłości.

Spójrz córko moja jak źle dusze przyjmują krzyż utrapień. Nie wiedzą one, ile Mnie kosztuje ten widok cierpień całej ludzkości. Wylałbym wszystką Mą Krew, by oszczędzić każdemu z was waszych łez. Chciałbym wziąć na Siebie ciężar ludzkiego bólu i Sam go nieść, jak to już kiedyś uczyniłem. Jednak, gdybyście mogli ujrzeć ten ogrom przyszłej chwały przyznany cierpieniom ludzkim na ziemi, wtedy prosilibyście sami o więcej krzyży i cierpień. Chcę zabrać dusze do Królestwa Ojca Mego i dlatego nawiedzam je bólem. Lecz mało, które nawet wśród dusz zakonnych, umieją zgłębić tę tajemnicę miłości.

Jestem Miłością, a miłość chce zawsze dawać. Lecz któż Mnie rozumie? Jakże mało dusz rozumie Moją Miłość!

Jestem z tobą. Żyję z tobą pod jednym dachem. Jestem przyjacielem najwierniejszym, jaki może istnieć, a ty idziesz daleko, by powierzyć swe trudności jakiemuś obcemu, który wkrótce cię zdradzi. Jakże ty Mnie jeszcze nie znasz. Jestem Jezusem! Wystarczy zawołać Mnie, bym przyszedł! Przychodzę szybko, ratuję i zbawiam to, co zginęło. Nawet gdyby własność była sprzedana obcemu w chwili szaleństwa. Ja odkupię z jego rąk i zwrócę wasze dobra wam. Wystarczy tylko przywołać Mnie o świcie lub w południe albo wieczorem, a nawet o późnej nocy, a Ja przychodzę prędko i nie każę nigdy czekać na Siebie!

GŁOS BOŻY: Obiecuję ci, że żadna dusza nie będzie czytać tego Rękopisu, by nie poczuć się lepszą i bliższą Mego Boskiego Serca. Chcę tym sposobem zaspokoić pragnienie dusz.

GŁOS BOŻY: Chciałbym być przedstawiony obecnemu światu, jak Józef otwierający ludziom spichlerze Faraona i rozdzielający obficie pszenicę, by już nie było głodu na ziemi. Jest to zawarcie przymierza, jak ci powiedziałem, które poprzez ciebie chcę odnowić ze wszystkimi ludźmi i dać je poznać. Chciałbym jeszcze być przedstawiony, jako Ojciec marnotrawnego syna. Zestarzawszy się z tęsknoty za synem, wygląda, co wieczór z ganku, czy nie ujrzy iskierki nadziei na jego powrót. Jestem zawsze pośród was, w powietrzu, którym oddychacie, w wodzie, którą pijecie i w chlebie, który spożywacie. Jestem w wielkim dziele stworzenia, które nigdy nie ustaje. Jestem pośrodku was, żywy, prawdziwy, rzeczywisty, z wieczystą Ofiarą Krzyżową w Eucharystii. Chcę, by świat wiedział najprędzej, że Bóg jest niezmienny. Nie zmienia się nigdy ani się nie umniejsza Jego wiekuista Miłość ku ludziom.
     Chcę, by świat wiedział, że nie kładę granic Memu przebaczeniu, i że nigdy nie zapytam syna marnotrawnego, w jaki sposób roztrwonił Moje dziedzictwo, ani zażądam od niego rachunku z jego występków. Chcę dostosować nowe Miłosierdzie do tego nowego pokolenia. Ludzie zwabieni dobrami materialnymi oddalili się daleko ode Mnie, który jestem Królem zawsze przejrzystym i wszelkiego prawdziwego dobra. Ale zdobywszy takie doświadczenia niechże powrócą do Domu Ojcowskiego, bo godzina jest już późna. Ileż jeszcze czasu będę oczekiwał na tych swoich synów? Uczta gotowa, przygotowana szata i pierścień.

Ja: Co mam uczynić Panie, by odpowiedzieć na Twe niezliczone dary?
GŁOS BOŻY: Kochaj Mnie zawsze więcej i wciąż lepiej! Patrz tylko na Mnie! Słuchaj tylko Mnie! Służ tylko Mnie! Pocieszaj Mnie w trudnościach i podzielaj je ze Mną!

piątek, 25 listopada 2016

Rekomendacja: Pójdź ze Mną cz 1

Wstęp

     Rekomendacja wartościowej literatury duchowej, jaką dzisiaj prezentujemy pod tytułem „Pójdź ze Mną” jest w istocie rzeczy zbiorem dwóch osobnych przekazów z Nieba znanych pod nazwami „Wielkie posłannictwo Miłości” oraz „Posłannictwo z Nieba radości w cierpieniu”. Książeczka otrzymała kościelny imprimatur, czyli zgodę na rozpowszechnianie i czytanie przez wiernych kościoła katolickiego.

     Autorką, a właściwie pośredniczką słów z Nieba była pewna zakonnica, siostra Aniela, która w ostatnich latach swojego długiego życia doświadczyła niebiańskich rozmów. Rozmowy te zaczęły się latem 1967 roku od głosu jej ukochanej siostry, niedawno zmarłej. Potem od czasu do czasu odzywała się Najświętsza Maryja Panna, a następnie prawie wyłącznie Jezus Chrystus. 

     Treść książeczki jest zaczerpnięta z grubego rękopisu liczącego 450 stron, w którym – na polecenie spowiednika – siostra Aniela zapisywała dzień po dniu wszystkie objawienia oraz rozmowy niebieskie. Dzięki tym zapiskom mamy wgląd w sprawy pośmiertne, a więc w to, co się po śmierci dzieje z duszą człowieka oraz wiedzę na temat Miłosierdzia Bożego i żywej wiary. W słowach Jezusa bowiem odnajdujemy bezcenne wskazówki na temat tego, jak żyć i jak praktykować żywą wiarę. Trudno o lepsze uzupełnienie Ewangelii...

     Poniżej prezentujemy przegląd co bardziej wartościowych fragmentów rekomendowanej przez nas książeczki.

literatura duchowa


**************************************


Pójdź ze Mną

Moje rozmowy z Bogiem i duszą czyśćcową

siostra Aniela.


OBJAŚNIENIA:

Siostra – oznacza głos zmarłej siostry
Ja – oznacza słowa samej autorki
N.M.P. – oznacza słowa Matki Najświętszej
GŁOS BOŻY – oznacza słowa Boskiego Mistrza

Reklama