wtorek, 5 października 2021

Czy osoba bezrobotna podlega grzechowi lenistwa część 2

<<-- Przejdź do części 1

Tyle mamy codziennie możliwości, aby być częścią lepszego życia drugiego człowieka, zazwyczaj nic nas finansowo nie kosztujące, że tylko nasz półsen nie pozwala nam tego dostrzec. Zacznijmy od życzliwego uśmiechu do drugiej osoby, zapytajmy, jak leci, co słychać, może w czymś pomóc? Martwisz się, że masz pod opieką dzieci i nie masz kiedy pomóc twojej sąsiadce, starszej osobie? Weź dzieci ze sobą, pokaż im wspaniałość chwili spędzonej razem na pomaganiu innym. Niech każde z dzieci zrobi to, co jest w stanie, nawet niech to będzie coś niewielkiego, niech zrozumie, że jego niewielkie działanie, połączone z działaniem pozostałych dało wyraźny efekt. Trudno o lepsze pokazanie dziecku wiary chrześcijańskiej. W szkole ani na lekcji religii tego się nie nauczą.

Na koniec taki oto obraz-pytanie: Jaka jest metoda polowania lwa czy tygrysa? Otóż atakują w pewnym oddaleniu stado i próbują odłączyć od niego jedną sztukę. Kiedy już będzie sama, rozdzielona ze stadem wtedy jej los jest już przesądzony, nie umknie przed kłami sprytniejszego i silniejszego drapieżnika. Podobną metodę (jedną z wielu) stosuje szatan. Najpierw stara się oddzielić człowieka od społeczności, rodziny, znajomych, męża, żony, rodziców itd., wmawia mu, że nikogo nie potrzebuje, że nie musi nikogo szanować ani być częścią lepszego życia drugiego człowieka. W końcu w tym świecie obowiązuje prawo buszu – liczy się tylko moje dobro. Skłócanie ze sobą ludzi, sprawianie, że nie odzywają się do siebie latami (nawet brat z bratem – jakże częste) to część planu szatańskiego. Póki człowiek jest w społeczności (tak jak zwierzę w stadzie) póty jest w jakiś sposób chroniony (chociażby wsparciem, dobrym słowem czy realną pomocą ze strony innych). Kiedy pozostaje sam, nikt za nim nie stoi, wtedy staje się łatwą zdobyczą dla szatana, choć zazwyczaj nawet nie zdaje sobie z tego sprawy, bo szatan działa wolno (aby się człowiek nie zorientował), ale nieustannie, sukcesywnie niszcząc kolejne obszary życia człowieka i jego samego.

czy bezrobocie to grzech


Czy brak pracy jest grzechem?

Wątpliwości Czytelnika koncentrują się wokół pytania, czy brak pracy zawodowej może być uznane przez Pana Boga za grzech lenistwa. Przy tak postawionym pytaniu nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Wszystko bowiem zależy. Jeśli nie podejmujemy pracy zarobkowej, bo nam się nie chce, wolimy być utrzymankiem rodziców, żony, kochanki, wtedy niewątpliwie jest to grzech lenistwa. A co, jeśli człowiek pracuje zawodowo, ale po pracy nic w domu nie zrobi, tylko cały wolny czas siedzi w fotelu przed telewizorem, nierzadko z piwem w ręku, bo „on pracuje i teraz odpoczywa...”? To także niewłaściwa postawa. Mamy tu bowiem do czynienia z próżnowaniem. Posiadanie pracy nie jest tutaj żadnym argumentem, dlatego że rozliczeni będziemy przez Pana Boga za cały swój czas, który mieliśmy w życiu do wykorzystania.

Wiara chrześcijańska wymaga zaangażowania i podjęcia trudu, nie tylko w kwestii wiary, ale także w budowaniu swojego życia, relacji z drugim człowiekiem, lokalną społecznością, ale także w budowaniu relacji z Panem Bogiem. Trzeba to dobrze zrozumieć – podobnie jak na wojnie, order dostaje się nie za deklaracje, pobożne życzenia, ale za realne działanie na polu walki. U Pana Boga jest podobnie. Będziemy rozliczeni z tego, co zrobiliśmy, ale także z tego, czego nie zrobiliśmy, choć mogliśmy zrobić. Jest o tym mowa w Piśmie świętym: „Kto może pomóc, a nie pomaga, grzeszy”. Ten warunek obowiązuje w każdej sferze wiary i życia chrześcijańskiego: Jeśli mogliśmy coś zrobić, ale nie zrobiliśmy, będzie nam to policzone jako grzech zaniechania.

jaką pracę wykonywać

sobota, 2 października 2021

Czy osoba bezrobotna podlega grzechowi lenistwa część 1

Niniejszy artykuł stanowi odpowiedź na wątpliwości i zapytania związane z życiem chrześcijańskim przesłane do mnie ostatnio przez Czytelnika. Oto fragmenty tego listu:

Witam, moje pytanie dotyczy kwestii, jak to widzi kościół wiara? Otóż czy jeśli ktoś jest osobą bezrobotną nie wykonującą zawodowej pracy ale zajmuje się domem i czynnościami które tam na co dzień się wykonuje może być po śmierci potępiony? Chodzi mnie o to czy taka osoba grzeszy grzechem lenistwa który jest jednym z grzechów głównych? Czy trzeba wykonywać pracę zawodową żeby było że coś się w życiu zrobiło do czegoś się dążyło?

(...)

Jeszcze co mogę odnieść się co tam kościół pisze: Każdy ma jakiś talent dany od pana Boga który musi rozwijać i pielęgnować. Każdy został stworzony by mieć jakiś Boży plan który ma wypełnić w swoim życiu. Zatem teraz pytanie czy zajmując się domem tym co trzeba tam zrobić na co dzień wykonuje pracę jakąś czy jednak to muszę być jednak w pracy zawodowej by powiedzieć że coś zrobiłem nie było to lenistwo? Jak to widzi kościół bo przecież nawet zakonnicy w seminarium duchownym wykonują takie prace jak się robi na co dzień w domu?

Tak patrząc na życie i na wiarę czy mam słuszność że tak zamartwiam się tym bo co pan Bóg powie mnie po śmierci? Może że zaniedbałem jednak swoje życie nie dążyłem do niczego nic z siebie nie dawałem innym? Bo chodzi też o to by żyć dla drugiego człowieka nie tylko dla siebie samego że tylko jestem egoistą? Dlatego bardzo chciałem prosić o pomoc w wyjaśnieniu tego pytania bo mam wyrzuty sumienia. Czy jednak to co robię jest słuszne czy jednak nie jest to za mało? Czy zajmując się tylko tym co tam w domu się robi to nie jest jednak za mało i jednak popełniam grzech lenistwa?

czy bezrobotny grzeszy lenistwem

Z powyższego listu możemy wyodrębnić kilka zagadnień, które trapią Czytelnika:

– Czy brak pracy zawodowej podlega grzechowi lenistwa?

– Praca i życie na rzecz innych

– Wątpliwości Czytelnika, czy przez brak pracy nie utraci szansy na zbawienie.

Powyższe zagadnienia rozpatrzymy oddzielnie dla większej przejrzystości artykułu. Zaczniemy od krótszych kwestii, czyli od trzeciego i drugiego zagadnienia.

 

piątek, 7 maja 2021

Związek modlitewny, czyli pomódl się nie tylko za siebie część 2

<<-- Przejdź do części 1

Imię jest ważne...

Ważnym elementem w modlitwie wstawienniczej jest wypowiedzenie imienia osoby, za którą się modlimy. Zamiast: „teraz modlę się w intencji tego pana” lepiej użyć formy „teraz modlę się w intencji (pana) Roberta”. To znacząco zwiększa moc modlitwy. Współcześni ludzie teraz tego nie rozumieją i bagatelizują, ale od zawsze imię wojownika, mistrza czy zwykłego człowieka niosło ze sobą moc. Tak, chociażby czytamy w Ewangelii, kiedy będący pod wrażeniem uczniowie zwracają się z pasją do Pana Jezusa: „Panie, ze względu na Twoje imię nawet złe duchy się nam poddają!”. A przecież i my, w codziennej modlitwie, tak właśnie rozpoczynamy każdą modlitwę: „W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego...”

Jeśli chcecie się za kogoś pomodlić, nawet za kogoś obcego lub niebędącego z wami w związku modlitewnym, jeśli tylko macie taką możliwość, zapytajcie tę osobę o imię i później w modlitwie użyjcie tego imienia, bo za tym imieniem pójdzie większa moc waszej modlitwy.

 

czwartek, 22 kwietnia 2021

Związek modlitewny, czyli pomódl się nie tylko za siebie część 1

W planie bożym, nakreślonym przez naukę Jezusa Chrystusa, bardzo ważne jest, abyśmy modlili się za innych, nawet za swoich krzywdzicieli. Skoro nawet za krzywdzicieli, więc tym bardziej za osoby nam bliskie, które są dla nas ważne. W żywej wierze chrześcijańskiej cechującej się miłością chrześcijańską warunek ten wypływa bezpośrednio z miłości jako odruch serca, wręcz potrzeba serca...


jak modlić się za kogoś

Co to jest związek modlitewny?

Związek modlitewny to czuły związek dwojga lub więcej osób, które codziennie modlą się wzajemnie za siebie i będą modlić się tak długo, jak długo będą żyć, nawet gdy ta druga osoba umrze – wtedy będą modlić się za jej duszę.

Związek modlitewny to doskonałe rozwiązanie dla osób, które chcą dzielić się z innymi swoją miłością chrześcijańską, to także idealna odpowiedź na potrzeby osób samotnych, takich, które nie mają bliskich, którzy modliliby się za nich teraz w życiu i potem po śmierci. Wejście w związek modlitewny z drugą osobą daje pewność, że pozostaną w czyjejś pamięci, nawet wtedy, gdy umrą, a modlitwa, która będzie płynąć w ich intencji, skieruje na nie czułą uwagę Pana Boga.

Związek modlitewny dwojga osób powinien wypływać albo z miłości, albo z sympatii do tej osoby, albo z życzliwości. W końcu jest to związek. Nie jest on może takim związkiem jak związek mężczyzny z kobietą, z całą tą sferą seksualną i zawłaszczeniem dla siebie (jesteś tylko mój, a ja tylko twoja), jest to związek oparty na dzieleniu się sobą, na bliskości mentalnej, emocjonalnej lub duchowej, na rozumieniu, że mamy realny wpływ na czyjeś życie. W jednym z przekazów z Nieba czytamy: „Niewielka to zasługa zbawić tylko siebie...”. Związek modlitewny to pielęgnacja w sobie czułej uwagi na drugim człowieku, skupienie nie tylko na sobie...

modlitwy za kogoś

środa, 18 września 2019

Rozmowa z duszami zmarłych jako podstęp szatana część 3

<<-- Przejdź do części 1


Czy można rozmawiać ze zmarłymi


Stara rzymska maksyma mówi, że nieznajomość prawa szkodzi. To samo odnosi się do prawa bożego. Aby postępować właściwie i doświadczać łaski Boga, musimy mieć wiedzę, co się Panu Bogu podoba, a co nie. Rozmowy z duszami zmarłych należą do obszaru zakazanego dla człowieka, więc należy bezwzględnie wystrzegać się takich doświadczeń. 

rozmowy ze zmarłymi

Jeśli ktoś zaproponuje nam udział w takim przedsięwzięciu, stanowczo należy odmówić. Jeśli ktoś powie, że nasz zmarły bliski chce nam coś ważnego przekazać, także odmówmy. Ciekawość to w końcu pierwszy stopień do piekła... Odpowiedzmy z pokorą, że niech się stanie wszystko według woli Pana Boga i swoją przyszłość oddajemy pod Jego wolę ufni w Jego miłość i mądrość.

Dar rozmawiania ze zmarłymi


Jeśli ktoś obserwuje w sobie właściwości rozmawiania z duchami, z duszami zmarłych, uważa, że taki ma „dar”, niech nie da się zwieść, aby pośród prawdziwych szczegółów nie przekazał fałszywej nauki. Ostoją chrześcijanina zawsze powinna być Ewangelia i całe Pismo święte. Jeśli otrzymujemy przekazy sprzeczne z tą nauką, to ten dar należy odrzucić, bo bierzemy w tym momencie odpowiedzialność za innych ludzi i za nich też zostaniemy kiedyś przez Boga rozliczeni. Pamiętajmy, że nie tylko Bóg może obsypywać człowieka darami. Zło także. A po owocach ich poznacie... – jak mówi Pismo.

medium i osoby zmarłe

Szatan lubi ludzi pozostających na osobności, niepoddających swego daru czy stanu duchowego pod ocenę kogoś mądrzejszego i bardziej doświadczonego. Takich najłatwiej zwieść i uczynić z nich narzędziem w rękach Zła, chociaż im samym będzie się wydawało, że spełniają dobre uczynki.


Rozpoznając w sobie ten czy inny dar, nie polegajmy tylko na swojej wiedzy religijnej, która bardzo często jest niewystarczająca do właściwej oceny; znajomość dekalogu to naprawdę tylko mała część wiedzy o Bogu i Jego prawie. Poddajmy się pod ocenę i weryfikację osobie Kościoła, która pomoże nam lepiej zrozumieć to, co się w nas dzieje i wskaże na zagrożenia, których nie jesteśmy świadomi. Sama chęć czynienia dobra to za mało, bo i czyniąc dobro, można zaszkodzić innym. Potrzebna jest wiedza i właściwe rozeznanie.







Polecane artykuły:


piątek, 13 września 2019

Rozmowa z duszami zmarłych jako podstęp szatana część 2

<<-- Przejdź do części 1

Czy zwierzęta mają duszę


To kolejny fałszywy przekaz, że zwierzęta mają duszę. To przecież nieprawda. Jest to tworzenie fałszywej nauki, która skończy się tym, że człowiek będzie chciał zamówić mszę w intencji zmarłego zwierzęcia (chyba po to, aby poszedł do nieba – nie wiadomo) lub będzie modlił się do Pana Boga w jego intencji. Ta fałszywa nauka już zbiera swoje żniwo, kiedy człowiek, dzieląc się opłatkiem z bliskimi, nie zapomina i o swoim pupilu, wpychając mu do pyska kawałek opłatka. To już czyste przecież świętokradztwo, obelga dla Boga. Czy Bóg będzie z tego zadowolony i okaże takiemu człowiekowi większą łaskę? Nie, wręcz przeciwnie, a więc po raz kolejny szatański cel zostanie osiągnięty: Bóg wstrzymał swą łaskę człowiekowi, dzięki czemu staje się on łatwiejszym celem do pokonania.

Kiedy medium przekazuje „twój zmarły pies chce, abyś wziął sobie nowego psa” to także może być to szkodliwy przekaz. Jeśli bowiem ten nowy pies-szczeniak zamiast być utopionym przez swego właściciela zostanie wzięty przez tego człowieka i ten dorosły już pies zagryzie kogoś, to możemy dopatrywać się w tym działania szatańskiego, bo gdyby nie ten przekaz, człowiek nie wziąłby tego szczeniaka, byłby on utopiony i w przyszłości nikogo by nie zagryzł.


Czy samobójcę spotka na tamtym świecie kara


Kolejny fałszywy przekaz, jaki otrzymujemy od „zmarłych dusz” to informacja, że dusze osób, które odebrały sobie życie, mają się dobrze i nie spotkała ich po tamtej stronie żadna kara. Już samo w sobie jest to fałszywy przekaz, bo Pan Bóg jasno wyraża się na ten temat, że nikt poza nim życia odbierać nie może. Niebezpieczeństwo tego przekazu polega na przekonaniu, że za czyn samobójczy nie ma u Pana Boga żadnej kary, a skoro nie ma, to nie ma też problemu, aby w ten sposób skrócić sobie życie. Cel szatański zostanie osiągnięty: przez odebranie sobie życia, człowiek zrywa relację z Bogiem (choć nieświadomie) i zostaje na wieki potępiony – potępiony, a więc nie uzyska zbawienia, a o to przecież szatanowi chodzi.

jak skontaktować się z duchami

Polemiką dla fałszywego przekazu, że samobójcy nie są karani po śmierci, są relacje osób, które były blisko śmierci, w tym i samych samobójców, których ostatecznie jednak odratowano. Wszyscy oni mówią zgodnie, że dano im odczuć, że czyn samobójczy po tamtej stronie jest bardzo surowo karany.


Duchy akceptujące homoseksualizm


To jeszcze jeden fałszywy przekaz będący w jawnej sprzeczności z tym, co mówi na ten temat Pan Bóg. Przekaz podany przez demona podszywającego się pod duszę zmarłego mówi, że to w porządku, że jesteś homoseksualistą, lesbijką czy innym dewiantem. Nie ma w tym nic złego. Po usłyszeniu takich słów osoba ze środowiska LGBT zostaje utwierdzona w przekonaniu, że nic złego nie robi. Tak samo inne osoby, które zmagają się ze swoją odmienną seksualnością, dowiedziawszy się o takim przekazie, mogą zostać łatwiej przekonane, że nie ma żadnego problemu i poddać się swojej dewiacji. Pan Bóg mówi jednak wprost, że brzydzi się takimi praktykami, więc osoba dopuszczająca się ich z pewnością utraci życzliwość i łaskę Pana Boga, a więc szatan swój cel i w tym przypadku osiągnie.


Zło potrafi cierpliwie czekać


Czasami zdarza się, że osoba, która nigdy wcześniej nie miała do czynienia z medium, w jakiś sposób spotka się przypadkowo z nim. Jeśli na propozycję „wyczuwam w twoim otoczeniu osobę zmarłą, chcesz posłuchać, co chce ci przekazać?” nierozsądnie zgodzimy się, możemy poprzez różne nieznane nikomu szczegóły zostać przekonani, że rzeczywiście rozmawialiśmy z duszą naszego bliskiego. Żadnego fałszywego przekazu w tym nie będzie. Jako że Zło nie jest instytucją dobrotliwą, więc musimy zrozumieć tę odmienną od opisywanej wcześniej strategię. To nadal zło, tylko że odsunięte w czasie.

czy można zrobić zdjęcie duchowi
Fotografia ducha Abrahama Lincolna z Mary Lincoln
 
W pierwszym rzędzie osoba taka staje się żywą reklamą, narzędziem Zła, bo będzie wśród swoich znajomych i bliskich rozpowiadać o tym zdarzeniu dając innym przekonanie, że jednak to prawda, że duchy istnieją i że można się z nimi skontaktować.

W drugim rzędzie osoba, która do tej pory nie miała doświadczeń spirytystycznych, uzyskawszy przekonanie, że rozmawiała z duszą zmarłego bliskiego, może nabrać ochotę, aby – już tym razem świadomie – pójść na seans spirytystyczny i znowu porozmawiać z zaświatami. Tym razem już otrzyma wśród prawdziwych szczegółów, także fałszywy przekaz i proces tracenia łaski Boga się rozpocznie. Nawet jeśli nie będzie otrzymywała fałszywych przekazów, to i tak cel zostanie osiągnięty, bo udział w seansie spirytystycznym czy innego typu wizyta u medium, rozmowa z duszami zmarłych sama w sobie jest szkodliwa, bo jest to przecież przestąpienie zakazu bożego. Pan Bóg zabrania kontaktować się z duszami zmarłych, więc każdy, kto ten zakaz narusza, naraża się na gniew Boga, co dobrze się dla niego nie skończy.








Polecane artykuły:


wtorek, 10 września 2019

Rozmowa z duszami zmarłych jako podstęp szatana część 1

Nauka spirytystyczna i doświadczenia z życia codziennego mówią, że dusze zmarłych bliskich pozostają po śmierci blisko nas i czasem manifestują swoją obecność w różny sposób; słychać stuki, szuranie, odgłosy krzątania się kogoś w kuchni... W pogrążonej w smutku i w tęsknocie za zmarłym osobie przychodzi naturalne pragnienie, aby można było choć raz z bliskim zmarłym porozmawiać...

czy można porozumieć się ze zmarłymi osobami
Rozmowy z duchami


Medium, jako osoba kontaktująca się z duszami zmarłych


Są osoby, zwane mediami, które potrafią kontaktować się z osobami zmarłymi i pośredniczyć w ich rozmowie z żywymi. Za odpowiednią opłatą urządzają seans spirytystyczny, nawiązując połączenie z duszami zmarłych. Inne z kolei osoby obdarzone takimi właściwościami mówią, że mają „dar” – dar kontaktowania się ze zmarłymi. Takie osoby często za swoją usługę nie biorą nawet pieniędzy – chcą tylko pomóc innym.

jak wywołać ducha
Wywoływanie duchów – lewitujący stolik
Choć osoby kontaktujące się ze zmarłymi podają wiele szczegółów, których nie powinny znać z życia zmarłego lub jego relacji z osobą żywą, zachodzi pytanie, czy to wszystko jest prawdziwe i czy jest to właściwe. Szczególnie takie pytania powinny zadać sobie katolicy, czy – szerzej – chrześcijanie. Czy rozmowy z duszami zmarłych z punktu widzenia wiary chrześcijańskiej są możliwe, a jeśli tak, to czy można z tej możliwości korzystać?


Czy można kontaktować się z duchami


Z punktu widzenia wiary chrześcijańskiej odpowiedź na pytanie, czy można kontaktować się z duszami zmarłych, jest bardzo prosta: nie można, bo Pan Bóg tego stanowczo zabrania. Pismo święte podaje przykład Saula, który dzięki kobiecie umiejącej wywoływać duchy rozmawiał ze zmarłym Samuelem (1 Sm 28,1-19), a więc taka możliwość istnieje, jest jednak przez Pana Boga zakazana. Kto więc wywołuje duchy, rozmawia ze zmarłymi duszami lub bierze tylko udział w seansie spirytystycznym, postępuje wbrew woli Pana Boga, ściągając na siebie Jego gniew i wstrzymanie łaski.

dusze zmarłych


Jest jeszcze jedno niebezpieczeństwo, mianowicie interesowanie się taką tematyką lub branie udziału (obojętnie czy w sposób aktywny, czy bierny) w seansie spirytystycznym, choćby tylko dla zabawy w gronie swoich przyjaciół, jako wywoływanie duchów, niesie poważne ryzyko, że zwrócimy na siebie uwagę demonów, które zaczną krążyć wokół nas, aby zaatakować. Przypadki opętania demonicznego są dosyć rzadkie, więc nie o takim niebezpieczeństwie mówimy. Znacznie częściej, wręcz powszechnie występują mniejszej wagi problemy z demonami: zniewolenia, opresje i nękania. Kiedy demon zagości w naszym życiu (zazwyczaj niepostrzeżenie przez nas), zaczyna się powolna degradacja naszego życia, z biegiem czasu będzie już tylko gorzej. Działanie destrukcyjne demonów jest powolne (aby człowiek się nie zorientował), ale ciągłe i systematyczne. Dopiero po dłuższym czasie można porównać, patrząc wstecz, jak bardzo zmieniliśmy się na niekorzyść i jak bardzo oddaliliśmy się od Pana Boga.

czy dusze zmarłych są wśród nas
Nawiedzenie ducha
 

Rozmowy z duchami jako narzędzie szatana


Nauka chrześcijańska podaje, że z woli Pana Boga dusze zmarłych mogą kontaktować się z żywymi, aby przekazać im wiedzę, czego dobrym przykładem jest „Rękopis z czyśćca”, który swego czasu rekomendowaliśmy. W podobny sposób rozumują niektóre media, uważając, że po to otrzymały dar rozmawiania ze zmarłymi, aby z niego korzystać i pomagać innym ludziom. Rzeczywiście, tak jak na to patrzą, to wydaje im się, że naprawdę pomagają, bo dzięki rozmowie ze zmarłym, kiedy ten powie, że się nie gniewa albo że jest mu na tamtym świecie dobrze, osoba żywa uspokaja się, zamyka ten rozdział i tak oczyszczona może budować swoje życie dalej. Medium tego typu, o którym tu mówimy, nie zdaje sobie nawet sprawy, że tak naprawdę jest narzędziem w rękach szatana. On tylko wie, że dzięki jego pomocy ludzie czują się lepiej, że realnie im pomaga, więc gdzie tu zło? Przecież Pan Bóg nakazuje pomagać... Zło jest ukryte – gdyby było jawne, łatwo można byłoby je zdemaskować. Szatan musi działać powoli i z ukrycia, aby nie zwrócić na siebie uwagi.

jak skontaktować się z zaświatami


Fałszywa nauka płynąca z seansu spirytystycznego


Skoro osoba mająca dar rozmawiania z duszami zmarłych pomaga innym, to jak może im jednocześnie szkodzić? Odpowiedź jest taka sama jak zawsze w przypadku działalności szatańskiej. Nadrzędnym celem szatana i jego demonów jest albo odciągnięcie człowieka od Pana Boga, albo sprawienie, aby przez niewłaściwe zachowanie lub postępowanie Pan Bóg pogniewał się na człowieka i wstrzymał płynącą w jego kierunku łaskę. W obu tych przypadkach, kiedy bliskie relacje z Bogiem zostaną poluzowane lub zerwane, można będzie przystąpić do dalszego planu, czyli całkowite odłączenie człowieka od Boga i zamianę jego życia w piekło na ziemi pełne agresji, nienawiści, przemocy i wszelkiego innego zła.


jak zobaczyć ducha
Duch opiekuńczy

Zgodnie z nauką Kościoła katolickiego przy wywoływaniu duchów to nie sama dusza mówi, tylko demon, który podszywa się pod osobę zmarłą. Demony jako istoty w rozwoju wyżej stojące od ludzi znają przeszłość, znają myśli i pragnienia ludzi, więc bez problemu mogą podać szczegóły, które były znane tylko osobie zmarłej. W ten sposób oszukawszy osobę z „darem”, jak i osobę bliską, mogą wprowadzić fałszywy przekaz. To kolejna charakterystyczna metoda działania szatana: pomieszać prawdę z fałszem. Człowiek, do którego trafia taki przekaz, rozpoznając prawdziwe szczegóły, które zweryfikował, myśli, że skoro to prawda, to pozostała część przekazu także jest prawdziwa. Niestety tak nie jest. Tutaj właśnie otwierają się możliwości, aby zaszkodzić człowiekowi.

jak komunikować się z duchami


Czy nasi zmarli bliscy opiekują się nami

 
Typowym, wręcz podstawowym fałszywym przekazem ze strony demona jest przekaz mówiący, że nasi zmarli bliscy są obok nas, chronią nas i opiekują się nami po tamtej stronie. Owszem nauka katolicka dopuszcza taką możliwość, że dusze zmarłych bliskich wstawiają się za nami u Pana Boga, ale to co innego, niż zastępowanie naszego anioła stróża. Niebezpieczeństwo tego przekazu polega na tym, że jak człowiek usłyszy o duszach zmarłych, które mu pomagają i opiekują się nim, w sytuacji wymagającej ponadludzkiej interwencji zacznie odwoływać się do nich: „mamo, tato pomóż...”. Co w tym złego? Ano to, że takie zawołanie powinien skierować do Pana Boga: „Panie Boże pomóż...”. W ten sposób fałszywy przekaz może sprawić, że po pewnym czasie taki człowiek przestanie tak często myśleć o Panu Bogu, bo nie będzie miał ku temu tyle sposobności. Cel szatański zostanie osiągnięty: odwieść człowieka od Boga, aby o Nim nie myślał, nie zwracał się do Niego i aby nie był dla niego ważny.

dusze zmarłych opiekujące się nami
Duch uwieczniony na fotografii - fotomontaż
Ta perfidia szatańska potrafi pójść jeszcze dalej, podsuwając przekaz, że to nie nasz zmarły bliski opiekuje się nami, ale nasz zdechły pies, kot itp. Kiedy człowiek, zwłaszcza kobieta, która emocjonalnie zawsze jest bliżej związana ze swoim pupilem, zaczyna prosić w myślach: „piesku, piesku pomóż mi...”, to dopiero musi być śmiech na szatańskiej sali – zamiast Boga człowiek prosi o pomoc swojego zdechłego psa, kota czy innego zwierzątka, jeszcze niżej stojącego przecież w hierarchii rozwoju od niego.

jak rozmawiać z duszami zmarłych









Polecane artykuły:


piątek, 9 listopada 2018

Wiarygodność Biblii a wiara w Boga część 3

<<-- Przejdź do części 1

Dzieje apostolskie i dziennik podróży św. Łukasza


Na potwierdzenie tezy o kompilacyjnym charakterze Pisma świętego przytoczymy kolejną księgę Nowego Testamentu, czyli Dzieje apostolskie. Uważny czytelnik spostrzeże, że mamy w niej dwie narracje. Raz autor używa normalnej narracji typu „święty Paweł udał się do miasta”, a raz używa narracji bezpośredniej: „udaliśmy się do miasta”. Tak to wygląda, jakby autor do swojego dzieła włączył po prostu dziennik podróży św. Łukasza i w tych miejscach, gdzie towarzyszy on św. Pawłowi wykorzystuje obszerne fragmenty jego dziennika. Tę odrębną grupę narracyjną znajdziemy w następujących miejscach: Dz 16,10-17; Dz 20,5-21,18 i Dz 27,1-28.


Dowody na istnienie Boga


Długo by pisać o różnych wątkach związanych z wiarygodnością Pisma świętego i jej wpływu na naszą wiarę, dlatego św. Augustyn tłumaczy, że Pismo święte przyjmuje się nie rozumem a wiarą. Te wszystkie większe i mniejsze nieścisłości nie stanowią potwierdzenia, że Pan Bóg nie istnieje, bo dowodem żadnym nie są. Są tylko niedoskonałością ludzkiej pamięci i ograniczoności. Potrzebna jest wiedza, aby dobrze to wszystko zrozumieć i ocenić, bo wiele z tych nieścisłości da się prosto wytłumaczyć.

Jeśli w jednym miejscu pisze, że zginęło tyle osób, a w drugim miejscu opisującym to samo zdarzenie pisze, że zginęło znacznie więcej, nie oznacza sprzeczności. W pierwszym przypadku pisze, ilu zginęło wojowników, a w drugim, ile zginęło osób w sumie, czyli łącznie z kobietami i dziećmi. To normalna praktyka w tamtych czasach. Znaczenie miał tylko wojownik, bo on walczył. Starcy, kobiety i dzieci nie stanowili zagrożenia ani wartości więc często się o nich w dokumentach po prostu nie wspominało.

Wykazaliśmy już pokrótce, że pomimo tych wszystkich nieścisłości i niewiarygodnych opowieści Biblia wychodzi z podniesioną głową, bo słowa Pana Boga, gdy coś zapowiada, zawsze się spełniały i w dalszym ciągu się spełniają, a to, co Biblia opisuje, w świetle współczesnych odkryć archeologicznych okazuje się być prawdziwe, chociaż nikt temu nie dawał wiary. Spójrzmy zatem na problem istnienia Pana Boga od tej strony. To, co zapowiada, spełnia się. A co zapowiada? Ano na przykład, że przyjdzie czas, że każdy człowiek na Ziemi pozna Jego imię i odda Mu hołd, że wszystkie narody świata przyjdą do Niego. A kto to mówił? Bóg malutkiego, koczowniczego narodu, który długo nie miał nawet swojej stałej siedziby. Wokół były wielkie religie z ich wielkimi bogami, bogami starożytnego Egiptu, Mezopotamii, potem Grecji i Rzymu. Gdzie oni są? Kto oddaje im teraz hołd? Bo w boga tego maleńkiego narodu wierzy obecnie 3/4 ludzi na Ziemi i to przez kilka tysięcy lat, dokładnie tak jak to zapowiedział.

Zachęcam do przeczytania Dziejów apostolskich, bo tam pisze, w jaki sposób ta trudna wiara, jaką jest wiara chrześcijańska, tak szybko rozszerzyła się po wszystkich narodach. Dlaczego jest trudna? Bo nastawiać drugi policzek, kochać swoich nieprzyjaciół i modlić się za swoich krzywdzicieli do łatwych nie należy. Co zatem sprawiło, że ludzie uwierzyli i poszli za tą wiarą, chociaż Pan Jezus zapowiada, że „Jak Mnie niewinnie oskarżono, skazano i umęczono, tak i was będą z powodu Mojego imienia”? Nie sprawiły tego przecież ładne słowa, wspaniała perspektywa życia doczesnego lub życia po śmierci (jak u muzułmanów), ale sprawiła to Moc, moc płynąca z wiary, bo wiara chrześcijańska daje taką moc, że aż cuda czyni, co też wielu miało okazję zobaczyć i uwierzyć.

Można modlić się do Ozyrysa, Zeusa, Jowisza czy innego boga, ale nic się nie wydarzy. To, co odróżniało boga Izraela, w ujęciu chrześcijańskim, to właśnie to, że za modlitwą szła moc, ludzie odzyskiwali zdrowie, a nawet wstawali ze zmarłych i to nie tylko dzięki Panu Jezusowi, ale także apostołom, bo dzięki duchowi świętemu i oni po śmierci Pana Jezusa mieli taką moc, o czym czytamy w Dziejach apostolskich.

To właśnie ta moc przekonała tamtych ludzi i ta sama moc w dalszym ciągu, nawet w naszych czasach przekonuje ludzi, że Pan Bóg jest prawdziwy, bo modlą się, proszą i otrzymują, nawet te rzeczy, które z naszego punktu widzenia są niemożliwe, czyli cuda.

Ktoś, kto poznał moc płynącą z wiary chrześcijańskiej, nie zawraca sobie głowę logiczną, intelektualną analizą Pisma świętego, bo to, co wie na pewno to to, że pan Bóg istnieje, bo na co dzień doświadcza Jego obecności, pomocy i łaski. Czy potrzeba mu jeszcze jakiegoś dowodu...? Na pewno nie.





Polecane artykuły:


Wiarygodność Biblii a wiara w Boga część 2

<<-- Przejdź do części 1

Opowieści pierwotne w Piśmie świętym


Do tej pory mówiliśmy o czasach historycznych tj. takich, o których możemy uzyskać potwierdzenie w zabytkach pisanych lub archeologicznych. Skupmy się teraz na opowieściach pierwotnych Pisma świętego, czyli na Pięcioksięgu. Znajdujący się w nim opis położenia Edenu, miejsca gdzie zostali stworzeni i przebywali pierwsi ludzie, Adam i Ewa (Eden był umiejscowiony na Ziemi, a nie w niebie jak niektórzy sądzą) jest w Biblii tak dokładny, że skoro Biblia zawiera tylko prawdziwe informacje, to powinniśmy zdołać zlokalizować Eden. Tutaj napotykamy jednak poważny problem. Z opisu wynika, że Eden leżał pomiędzy czterema wielkimi rzekami, z których dwie zidentyfikowaliśmy jako Tygrys i Eufrat. Gdzie są zatem dwie pozostałe, skoro nigdzie ich nie ma? Z pomocą przychodzą nam zdjęcia lotnicze tego regionu. Widać na nich wyraźnie ślad wielkiej rzeki, która na przestrzeni wielu kilometrów wije się pomiędzy dolinami w miejscu wskazanym przez opis. Na samym miejscu tego wyschniętego koryta nie widzimy, bo przez tyle lat warunki atmosferyczne zrobiły swoje i teraz jest to tylko kilkucentymetrowe obniżenie terenu o szerokości kilkudziesięciu metrów, niewyróżniające się zbytnio od otoczenia. Z góry jednak widać wyraźnie, że kiedyś płynęła tędy rzeka.

Czwartą rzekę okalającą Eden nie możemy odnaleźć, ponieważ – jak wykazują badania – wody Zatoki Perskiej zajęły znaczną część lądu – dawniej wody te były bardziej cofnięte w stronę morza, i tam też powinna być czwarta rzeka. Teraz jest zajęta przez Zatokę.

Nie inaczej jest z opisem potopu. Nie ma co się niepokoić, że legenda mezopotamska jest prawie identyczna z biblijnym opisem. Nie jest to też bynajmniej dowód na potwierdzenie potopu, że skoro w dwóch różnych miejscach świata mamy ten sam, niezależny opis, to znaczy, że musiało tak być naprawdę. Jest to błędny kierunek myślenia w tym przypadku. Pamiętajmy, że Abraham urodził się i mieszkał dłuższy czas właśnie w Mezopotamii (w Ur Chaldejskim).

Stamtąd go Pan Bóg poprowadził dopiero do ziemi Kanaan. Skoro Abraham i jego bliscy mają korzenie mezopotamskie więc w ich świadomości legendy i podania z tego terenu były czymś normalnym. Kiedy przyszło spisywać dzieje narodu izraelskiego dla potomnych, opowieści te włączono w skład pism świętych jako przekaz dawnych pokoleń. Zauważmy, że tego typu opowieści plemienne krążyły bardzo długi czas i o wiele wcześniej, zanim człowiek nauczył się pisać. Przekazywano je z pokolenia na pokolenie ustnie jako wiedzę lub historię plemienia (narodu). Z chwilą wynalezienia pisma te stare opowieści zaczęto spisywać, utrwalać na innym nośniku niż ludzka pamięć.

Nie ma co wątpić w opis potopu, bo mógł się on wydarzyć naprawdę, choć większość badaczy bardziej skłania się do tezy, że był to jednak potop lokalny, ograniczony do Mezopotamii. Ci, co przeżyli, opowiadali potem następnym pokoleniom o tym, co było, aż w końcu po wielu, wielu pokoleniach nikt już nie miał pewności, czy to zdarzyło się naprawdę – tak tylko starzy ludzie opowiadają...

Rewolucja neolityczna i pamięć pokoleń


Zwróćmy uwagę na inną opowieść, na życie w Raju i wygnanie z niego Adama i Ewy. Jaką informację niesie ta opowieść? Ano taką: było wspaniałe miejsce, gdzie było do jedzenia wszystkiego pod dostatkiem – wystarczyło tylko zebrać z ziemi lub zerwać z drzewa. Ludzie nie nosili też odzieży. Po wygnaniu z Edenu ludzie zaczęli nosić ubrania, uprawiać ziemię, hodować zwierzęta i budować domy. Co nam to przypomina? Przypomina to czas, który historycy nazywają rewolucję neolityczną. W neolicie bowiem nastąpił znaczący skok w rozwoju ludzkości, bo z koczowniczego trybu życia (czyli chodzenia za zwierzyną i szukaniu czegoś do zjedzenia) człowiek przeszedł na osiadły tryb – zamiast chodzić za dzikimi zwierzętami, aby mieć co jeść, udomowił część z nich i zaczął je hodować. Tak samo z produktami roślinnymi: zamiast szukać, gdzie coś rośnie, człowiek zaczął te rośliny uprawiać, dlatego musiał zostać na miejscu, bo pola z pszenicą nie mógł już zabrać ze sobą w dalszą podróż.

Zmiana sposobu życia implikuje kolejne rewolucyjne zmiany. Lekkie namioty ze skóry ustępują miejsca murowanym domom, pojawiają się zagrody, narzędzia, w końcu pismo – początkowo głównie do celów administracyjnych i religijnych. Tworzy się osada, potem miasto, następnie kilka miast zaczyna tworzyć państwo...

Opowieść o Edenie, gdzie człowiek nie znał jeszcze ciężkiej pracy na roli, może być bardzo starym przekazem jeszcze z czasów neolitu, przekazywanym z pokolenia na pokolenie. Wygnanie ludzi z Edenu za ciężkie przewinienie także może być śladem bardzo starej opowieści o parze, która została wyrzucona ze społeczności za ciężkie przewinienie. Takie przypadki są na porządku dziennym w kulturach pierwotnych. Być może obie opowieści zostały połączone w jedną, rozszerzoną dodatkowo na dzieło stworzenia Pana Boga, gdzie sam Pan Bóg może okazać się kimś innym (naczelnikiem wioski, wodzem, obojętnie). Nie wiadomo. Nie ma co tych wszystkich opowieści skreślać jako niewiarygodne. Pewnie zawierają w sobie prawdę, choć jaką, po tylu tysiącach lat trudno ocenić.

Zamykamy temat wiarygodności Pisma Świętego zwłaszcza Starego Testamentu i przechodzimy do kolejnego tematu, czyli do pytania, jak się ma wiarygodność Biblii do istnienia Pana Boga.


Czy Pan Bóg istnieje naprawdę?


Ewangelie synoptyczne


Ustaliliśmy, że Pismo święte, choć mówi o Panu Bogu, nie może być przyjmowane z bezgraniczną ufnością, zwłaszcza w tych miejscach, gdzie autorzy bynajmniej nie pisali pod wpływem ducha świętego (choć mogli). Dobrym przykładem na rozpoczęcie naszej opowieści będą Ewangelie, najważniejsze księgi chrześcijańskie. Opisują one życie i naukę Pana Jezusa. Trzeba jednak pamiętać, że księgi te zostały spisane kilkadziesiąt lat po wydarzeniach, które opisują i to prawdopodobnie nie przez tych autorów, których się podaje w tytule Ewangelii. Ktoś po prostu postanowił spisać na potrzeby rozrastających się gmin chrześcijańskich tradycje i opowieści ustne i stworzyć w ten sposób kanon wiedzy o nauce chrześcijańskiej. Dobrze to widać na przykładzie właśnie Ewangelii. 

Jak się dobrze przyjrzymy, to zobaczymy, że wszystkie trzy Ewangelie synoptyczne mówią prawie to samo i tak samo. Jako przykład weźmy Ewangelię wg Mateusza. Z 661 wersetów Ewangelii Marka, Mateusz w swojej Ewangelii powtarza aż 600, a ok. 550 zapożycza z dwóch innych źródeł. Tylko 436 wersetów jest jego autorstwa.

Nie inaczej jest z trzecim ewangelistą, św. Łukaszem. On także do swojej Ewangelii włączył prawie cały tekst Marka. Nie są to więc trzy osobne relacje naocznych świadków (apostołów) tylko kompilacje głównego tekstu, jakim jest Ewangelia Marka z informacjami uzyskanymi z innych źródeł. Znamienne jest także to, że w niektórych miejscach wydaje się, iż autorzy nie mają w ogóle pojęcia, o czym piszą. Gdyby byli naocznymi świadkami, to nie pisaliby np. o murach Jerozolimy, bo te były już dawno zburzone, albo nie pisaliby o ukaraniu przez Pana Jezusa drzewa figowego za to, że nie miało owoców, skoro to była ichniejsza zima, więc żadnym sposobem drzewo figowe owoców mieć nie mogło.








Polecane artykuły:


Reklama